„Kuchnia wegetariańska” Nicola Graimes

„Kuchnia wegetariańska” Nicola Graimes, 2012, G+J Gruner+Jahr Polska

wydanie oryginalne „New Vegetarian Kitchen” 2011, Duncan Baird Publishers Ltd.

"Kuchnia wegetariańska" Nicola Graimes

Kolejna wege-pozycja na mojej półce z książkami kucharskimi (półka to nie przenośnia, taka szafka naprawdę istnieje ale może podświadomie też wiąże półkę z półkownikami) stosunkowo nowa (oczywiście, kupiłam ją w sierpniu zeszłego roku ale cały przygotowany materiał musiał swoje odleżeć by nabyć mocy niemalże urzędowej) bo wydana w 2012.
Najpierw kilka faktów – książka ma 240 stron, zawiera blisko 200 przepisów oraz 80 zdjęć, czyli przypada jedno zdjęcie na 2,5 przepisu. Książka zawiera przepisy lakto-owo-wegetariańskie ale nie ma żadnych wpadek w rodzaju żelatyny czy smalcu. Muszę przyznać, że polskie wydanie ma znacznie ładniejszą okładkę niż publikacja w UK.
Przepisy są podzielone na rozdziały zgodnie ze sposobami gotowania czyli na surowo (ale nie raw, to po prostu dania, które raczej nie wymagają gotowania ale same produkty używane do ich przygotowania mogą być przetworzone), z grilla, smażone, gotowanie na parze, gotowane klasycznie oraz pieczone. Każdy z tych rozdziałów zawiera przepisy z kategorii dania lekkie, dania główne, przystawki i desery. Niezbyt fortunne to tłumaczenie – tak naprawdę dania lekkie to przystawki a przystawka to w oryginalnej wersji (można podejrzeć na amazonie) to side dish, czyli coś co jest podawane do dania głównego – ziemniaki, fasola szparagowa i tak dalej. Ale nawet, jako przystawkę tłumaczy to google translator. Trochę dziwne.
Na początku książki krótkie wprowadzenie dotyczące rodzajów obróbki cieplnej jak i poszczególnych grup pokarmowych jak ryż czy rośliny strączkowe. Jest też krótki słowniczek rzadziej spotykanych produktów, które wykorzystywane są w zamieszczonych przepisach. Rzeczywiście, w przepisach aż się roi od trudniej dostępnych czy też egzotycznych składników od grzybów enoki, przez liczne rodzaje sera (to może nie jest problem przy weganizacji przepisów) do przypraw (verjus, śliwki ume, sos śliwkowy ). Z drugiej strony przepisy bazują na naturalnych, w niewielkim stopniu przetworzonych składnikach, także kilka drobnych zamian, dwa zamówienia w Internecie lub wizyta w sklepie z egzotyczną żywnością i większość przepisów jest całkowicie w zasięgu ręki. Inną kwestią związana z zastosowanymi produktami jest ich długa lista przy większości przepisów. Najczęściej nie przekłada się to na skomplikowanie receptury, ale może nieco zniechęcić. Jeżeli mowa o stopniu skomplikowania to większość przepisów jest łatwa a samo wykonanie potraw jest przystępnie opisane. Nie zauważyłam zgubionych składników czy niejasnych instrukcji kolejnych czynności. To duży plus. Wspomniane przeze mnie powyżej egzotyczne składniki sugerują, że w książce znajduje się wiele przepisów z kuchni etnicznych lub takimi inspirowanymi. Jest sporo dalekiej Azji (wietnamskie sajgonki, makaron udon z groszkiem cukrowym w sosie miso, pierożki wonton), Indii (dal z prażonymi mogdałami, pikantne kofty, chlebki naan, kulfi) i Bliskiego Wschodu (bakłażan z kminem, zielona soczewica z muszrardą i cytryną z jajkami za’atar, tagine z bakłażanów). Jest dużo Europy – jest Francja (tosty francuskie, creme brulee, zupa cebulowa), Włochy (tagliatelle z warzywami, pieczone risotto, pizza), są też kraje mniej oczywiste jak Szwajcaria (rosti) i oczywiście Wielka Brytania (kiełbaski z porów i jabłka, gulasz kawowy, zapiekanka ze stiltonem, kasztanami i piwem). Jest nawet Meksyk (meksykańskie gazpacho, mole z czarną fasolą). Nowoczesne przepisy czerpiące z kuchni narodowych łączące odległe od siebie geograficznie produkty, ale bazujące na świeżych i prostych składnikach, raczej z dobrym skutkiem.
Drugim plusem są piękne zdjęcia, dość skromnie zaaranżowane plany co tylko wydobywa urodę naturalnie wystylizowanych potraw. Duże brawa dla Williama Lingwooda. Nieco mniejsze dla tłumaczki – błędów nie ma dużo, side dish jako przystawka oraz brak tłumaczenia na polski nazwy daikon/mooli, mogą wynikać z niewielkiej znajomości tematyki kulinarnej a nie braku kompetencji tłumaczki, także bez tragedii.
Podsumowując, jest to interesująca książka dla osób lubiących kulinarne (pod względem poznawania nowych smaków) wyzwania proponująca nowoczesne, w pewien sposób wielkomiejskie dania. Nie jest to pozycja obowiązkowa dla wegan, ale sporo przepisów jest wegańskich, sporo można zweganizować a do kilku lepiej nie podchodzić.
Przygotowałam (jak zwykle) pięć dań, ze wszystkich byłam zadowolona. Znalazłam dużo wpisów innych blogerów dotyczących tej książki, poniżej linki.

Podróże kulinarne Thiessy

Vegetka

Books for Cooks

Wybrane przepisy w formacie pdf.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s