„Warzywny rock and roll” Stephanie Pierson

Nieuchronnie zbliża się wrzesień, kończą się wakacje i pewnie w niejednym domu po wakacjach pojawia się nastolatek deklarujący, że od tej chwili jest wegetarianinem albo, wtedy rodzicom już naprawdę cierpnie skóra, weganinem. Co robić, jak żyć? Taka sytuacja…

Na te pytania może pomóc odpowiedzieć książka (a właściwie broszurka bo to 158 stron zaledwie w formacie A4, bez ilustracji czy zdjęć) „Warzywny rock and roll – poradnik dla młodych wegetarian” Stephanie Pierson (Prószyński i S-ka, Warszawa, 2000, Vegetables rock! A complete guide for teenage vegetarians, Bantam Books, 1999).  Niech rodziców nie zrazi tytuł, to oni z lektury tej książki najwięcej skorzystają, niech tytułowych młodych wegetarian nie zrażą pewne nieścisłości w komentarzu konsultanta (dr Anna Kołajtis-Dołowy), od tamtej pory wiele się zmieniło w świecie dietetyki! A wszystkich innych niech nie odstraszą pewne niezręczności w tłumaczeniu, fakt świadomie albo nie zrezygnowano z angielskiego i bardzo chwytliwego „Warzywa rządzą”, ale to nie powód żeby przekreślać całe tłumaczenie. Wiele wpadek (ale naprawdę bardzo niewielkich) wynika prawdopodobnie z nieznajomości amerykańskiego rynku FMCG a nie niewiedzy językowej (przykład: kto wie o jaką fasolę ze smalcem chodzi? odpowiedź refried beans/frijoles refritos, czyli puree z fasoli odsmażane na tłuszczu, popularne w kuchni meksykańskiej i tex-mex, może dzisiaj to powszechna wiedza, ale w 2000 roku ja tego na pewno nie wiedziałam). Tyle na temat wad. A co właściwie jest w tej książeczce?

Warzywny rock and roll

Mogę napisać samo dobro! Ja ją odkryłam już jako dość dojrzała osoba dzięki recenzji na blogu „Śmierć kanapkom” i entuzjastycznym komentarzom od innych użytkowników. Mimo, że książka wyraźnie przeznaczona jest do wege-początkujących przeczytałam ją z przyjemnością a kilka przepisów zrobiłam więcej niż jeden raz (i oczywiście jest to puree z fasoli na ciepło ;). Książkę napisała matka wegetarianki i cała książka jest utrzymana w swobodnym tonie, jak rozmowa ze straszą, ale szanującą nas i nasze poglądy osobą, w wielu miejscach bardzo zabawna, z wieloma anegdotami. Myślę, że wielu młodych (rocznikiem urodzenia, nie stażem) wegetarian marzy o takim oparciu w rodzicach, którzy pomimo pewnych wątpliwości popierają własne dzieci w ich wyborach i pomagają im przejść przez pewne zawirowania. I właśnie dlatego polecam książkę przerażonym rodzicom, czasami oni też potrzebują wsparcia :). W książce kolejne rozdziały dostarczają informacji o historii wegetarianizmu, wpływie hodowli zwierząt na środowisko a także aspektach etycznych wegetarianizmu. W szczegółowy sposób opisane są podstawy diety wegetariańskiej, wyjaśniono jakie funkcje pełnią dane składniki odżywcze a także tabela gdzie ich szukać, opis produktów spożywczych w tym tofu, tempeh i seitanu, jak ominąć rafy pułapek w restauracjach oraz jak radzić sobie z niezbyt przychylnymi opiniami otoczenia. A najlepsze jest to, że prawie połowę książki stanowią przepisy (blisko 80), w większości laktoowowegetariańskie, ale w większości przypadków łatwe do zweganizowania. Przepisy wegańskie są odpowiednio oznaczone.

W książce wykorzystano przepisy pochodzące z innych publikacji (z uwzględnieniem autorstwa) lub otrzymane bezpośrednio od szefów kuchni restauracji, w tym restauracji wegetariańskich. Przepisy podzielone są na rozdziały pod bardzo zachęcającymi tytułami „Wspaniałe proste potrawy”, „Niemal natychmiastowa satysfakcja”, „Potrawy komfortowe” (wiadomo że chodzi o comfort food), „Brzmi dziwnie – smakuje wyśmienicie” czy „Żyje się raz – desery”. Są też rozdziały poświęcone zbiorczo kanapkom, zupom i sałatkom, kuchni amerykańskiej, kuchni międzynarodowej i makaronom. Wszystkie przepisy są bardzo łatwe do przygotowania, nie wymagają wielkiego doświadczenia kuchennego (a czasami nie wymagają żadnego), a w 90% przypadków wszystkie niezbędne składniki można kupić w pobliskim supermarkecie. Sam proces przygotowywania dań jest jasno opisany. Oczywiście, gdyby traktować tę publikację jedynie, jako zbiór przepisów, może ona nie zaspokoić oczekiwań, kiedy jednak rozpatrywać ją, jako przewodnik dla młodych wegetarian i ich rodziców okazuje się, że na polskim rynku wydawniczym jest to pozycja jedyna i prawdopodobnie niezastąpiona. Mnie dodatkowo urzekło to, ze jest to książka z końca lat 90tych i…no oczywiście, to taka moja wege-magdalenka przenosząca mnie do 1999 roku*.

* Dla zainteresowanych w 1999 roku byłam wegetarianką, chodziłam do liceum, miałam słabość między innymi do Trenta Reznora (zwanego Trenem Treznorem też), kochałam filmy Davida Lyncha i intensywnie farbowałam włosy (czasami na różowo). Dopiero teraz czuję z jakimi obciążeniami muszą się zmagać czasami rodzice ;). Ale nie zmienia to faktu, że należę do osób wspominających lata 90te z nostalgią, choć nie te kojarzące się z Beverly Hills 90210 (nigdy nie oglądałam) a raczej z płytami Gus Gus czy Boards of Canada.

Advertisements

2 thoughts on “„Warzywny rock and roll” Stephanie Pierson

  1. Ja na wegetarianizm, później na weganizm przeszłam jako osoba pełnoletnia. Pewnie, rodzice się o mnie martwili, ale i tak dbałam sama o siebie już wcześniej, więc i tym razem dałam sobie radę. Chętnie po nią sięgnę, ale polecałabym chyba ponowne wydanie książki- z poprawionym tłumaczeniem :)

    Odpowiedz
    • Zgadzam się całkowicie, chociaż dla mnie bardziej niż pewne nieścisłości w tłumaczeniu bardziej przydałaby się rewizja komentarza od konsultanta :) Generalnie nowe wydanie by się przydało bo ta książeczka jest dostępna jedynie w obiegu allegrowym obecnie, a szkoda.

      Ja zostałam wegetarianką jako bardzo młoda nastolatka ale moi rodzice są wyjątkowo wyrozumiałymi osobami i teraz z perspektywy czasu widzę, że mieli wręcz anielską cierpliwość, ale na wielu wege forach dyskusyjnych jest sporo tematów w rodzaju „pomocy! rodzice nie chcą żebym był/a wege, co robić???” a wystarczy rodzicowi taką książeczkę podetknąć i może nieco lepiej przełknie taką wege-deklarację niż buntowniczo trzaskać drzwiami i zamykać się w swoim pokoju w geście protestu (tak piszę jakby mi się to nie zdarzało, jasne ;)).

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s