Vegan Lunch Box: aloo samosy z raitą ogórkową, zupa soczewicowo-marchewkowa

Ostatnio propozycja z „Vegan Lunch Box”, tym razem to „Indyjska przygoda” z rozdziału Lunch Box Adventure (s. 47). To dobry łącznik z kolejnymi wpisami dotyczącymi drugiej części „Vegan Lunch Box” czyli „Vegan Lunch Box around the World”, która jak wskazuje tytuł, zawiera propozycje inspirowane kuchniami z różnych stron świata. W oryginale zestaw ten składa się z:

  • aloo samosów (ziemniaczanych)
  • zupy z massur dal i marchewki
  • ogórkowej raity
  • cząstek świeżego mango i mandarynki z puszki.

Ja dokonałam kilku niewielkich zmian. Ze względu na (nie ma co tego nazywać inaczej) lenistwo oryginalne nadzienie ziemniaczane samosów zdecydowałam się owinąć w ciasto francuskie, przepis na raitę uprościłam i w efekcie zawierała tylko ogórka, jogurt naturalny (Joya zamiast tofu jedwabistego i śmietanki sojowej) sól i suszony koperek (zamiast asofetidy i gorczycy) a owoce zamieniłam na nektarynkę. Odchudziłam też nieco zupę, zmniejszając jak zwykle ilość tłuszczu a także dodałam od siebie sos mango (w końcu ten owoc musiał się gdzieś znaleźć), pasujący idealnie do samosów.

Samosy z ziemniakami, zupa z soczewicy i marchewki

Aloo samosas (samosy z ziemniakami i groszkiem)

Przepis w książce (Aloo samosas s.143) wykorzystuje coś w rodzaju kruchego ciasta, ja zdecydowałam się na użycie dwóch płatów ciasta francuskiego, ponieważ jestem dość sceptycznie nastawiona do kuchni indyjskiej nie czuję się z tą zamianą źle. Przepis na nadzienie znalazłam także opublikowany w Internecie.

  • 700 g ziemniaków, obranych i pokrojonych w grubą kostkę
  • ¾ szklanki mrożonego groszku
  • ½ łyżeczki mielonego kminu
  • ½ łyżeczki kurkumy
  • ¼ łyżeczki cayenne lub ostrej papryki
  • ½ łyżeczki soli
  • pieprz
  • 1 Łyżka posiekanej kolendry
  • 2 opakowania ciasta francuskiego podzielone na 12 kwadratowych (prostokątnych) porcji

Ugotować ziemniaki, gdy ziemniaki będą już dość miękkie dodać groszek. Warzywa odcedzić, wymieszać z pozostałymi składnikami i ostudzić.

Nadzienie podzielić na porcje. Nadzienie nakładać na kwadrat z ciasta francuskiego i formować i złożyć ciasto tak by powstał trójkąt.

Piec w piekarniku nagrzanym do 200° około 20 minut.

12 trójkątów

Zupa soczewicowo-marchewkowa

Ta zupa naprawdę jest smaczna i kremowa. Nie znalazłam przepisu w Internecie, w książce na stronie 118 (Massur Dal and Carrot Soup).

  • 1 łyżeczka oleju roślinnego
  • ½ średniej cebuli, posiekanej
  • 1 ząbek czosnku, posiekany
  • ½ łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżeczka zmielonego kminu
  • ⅛ łyżeczki ostrej papryki
  • 1 szklanka czerwonej soczewic
  • 2 szklanki obranej i pokrojonej w średnią kostkę marchewki (1-2 średnie sztuki)
  • 4 szklanki wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 szklanka mleczka kokosowego light
  • 1 Łyżka soku z cytryny lub limonki

Na rozgrzanym oleju smażyć cebulę około 5 minut, często mieszając. Dodać czosnek i przyprawy, smażyć kolejną minutę ciągle mieszając.

Dodać soczewicę, marchewkę i wodę. Doprowadzić do wrzenia pod przykryciem a następnie zmniejszyć temperaturę i gotować pod przykryciem, aż marchewka będzie miękka a soczewica rozgotowana (około 30 minut).

Zupę zmiksować, dodać mleczko kokosowe i sól, lekko całość podgrzać (10 minut).

Dodawać sok z cytryny przed samym podaniem.

6 porcji

Jeżeli chodzi o kaloryczność, to niestety ciasto francuskie jest tutaj winne. Można je ominąć i zjeść sam farsz bez ciasta oszczędzając 400 kalorii. Albo zdecydować się tylko na 1 samosę (wtedy jest ich o 200 mniej).

Samosy i zupa z soczewicy - kaloryczność

Paluszki z soczewicy

Jak wiele razy pisałam o tym, że nie lubię indyjskiej kuchni? Oczywiście, wiem że nie ma czegoś takiego jak kuchnia indyjska, że każdy stan ma swoje zupełnie inne smaki a na dodatek to co emanuje z Wysp Brytyjskich na resztę Europy jest mocno przefiltrowane przez brytyjską historię i wiele „indyjskich” dań tam popularnych Indii właściwie nie widziało. A jednak dla mnie zawsze jest za dużo przypraw, za ostro, za tłusto i ciężko a na dodatek zupełnie nie tak. Może pojawić się pytanie (i ono też zawsze pojawia się u mnie) po co więc sięgam po kolejne indyjskie przepisy? Właśnie po to, żeby trafić na coś tak doskonałego jak te smażone paluszki (chociaż u mnie romby, bo użyłam niezbyt dobrego naczynia i ciężko było mi wydobyć długie paski) z mielonej soczewicy. Nie wiem czy takie przekąski jada się w Indiach, mi smak przypominał, nie to nie żart, kotlety rybne. Nie sądzę, żeby to był cel autorów przepisu Moniki Mrozowskiej i Macieja Szaciłło, ale tak właśnie owe paluszki smakują.

Przepis pochodzi z książki „Przemytnicy na wakacjach” (rozdział Indie, strona 122), w nieco okrojonej przyprawowej wersji można go znaleźć także w Internecie na blogu Corner with Recipes.

Nie odkryję wielkiej tajemnicy, że zamiast smażyć w głębokim tłuszczu usmażyłam na niewielkiej ilości oleju, bo chociaż to i tak bardzo oddala od założeń diety niskotłuszczowej to przynajmniej nie ma ryzyka poparzenia gorącym olejem.

Paluszki z soczewicy

  • ½ szklanki czerwonej soczewicy
  • 2 ½ szklanki wody
  • ½ szklanki sezamu
  • 3 ząbki czosnku, wyciśnięte
  • 1 łyżeczka kminu
  • ½ łyżeczki tymianku
  • ½ łyżeczki soli
  • ¼ łyżeczki pieprzu
  • olej

Soczewicę zalać 2 szklankami gorącej wody i pozostawić do namoczenia przez kilka godzin. Następnie soczewicę odcedzić i zmiksować w blenderze na jednolitą masę z ½ szklanki wody.

Masę przełożyć do garnka i gotować na wolnym ogniu często mieszając, aż masa zacznie odchodzić od ścianek. Dodać przyprawy i dobrze wymieszać.

Masę wylać do płaskiego (równe dno jest kluczowe), najlepiej prostokątnego pojemnika, uprzednio natłuszczonego, i pozostawić do wystygnięcia. Masa powinna mieć około 1 cm grubości.

Ostudzoną masę wyjąć (w jednym kawałku!) z formy i pokroić na plastry szerokości 1 cm. Tak przygotowane plastry smażyć na złocistobrązowy kolor na oleju.

8 porcji (ale łatwo zjeść wszystko na raz…)

Kaloryczność policzona dla nienamoczonej soczewicy i smażenia w ¼ szklanki oleju, ZŁO!

Paluszki z soczewicy - kaloryczność

Pikantne kofty z raitą jabłkowo-miętową

Na ostatni wpis (ale nie jest to moje ostatnie spotkanie z tą książką) z „Kuchni wegetariańskiej” Nicoli Graimes wybrałam przepis na kotleciki z cukinii, zapiekane pod grillem w piekarniku (w końcu pochodzą z rozdziału „Grill” ;).
Sporo pracy z tym przepisem – kotleciki z cukinii, rata jabłkowa i sos pomidorowy a do tego autorka sugeruje przygotować sezamowe chlebki naan. Trzeba dobrze rozplanować pracę. W kwestii smaku powiem tylko, że to nie do końca mój klimat. Pieczenie pod grillem w piekarniku bardzo zmniejsza ilość używanego oleju, ale i tak zmniejszyłam ilość oliwy dodawanej do sosu. Oczywiście też i chili i nasiona kopru włoskiego były u mnie na cenzurowanym, nie znoszę posmaku syropu przeciwkaszlowego, z jakim kojarzą mi się te nasiona. Brrr…

 

Tym razem przepis podaję za blogiem vegetka.pl .

 

Pikantne kofty

 

  • Kofty:
    • 2 cukinie, starte na grubej tarce, odciśnięte z nadmiaru wody
    • 1 cebula, starta
    • 480 g ugotowanej ciecierzycy
    • 2 łyżeczki mielonego kminu
    • 2 łyżeczki mielonych ziaren kolendry
    • 1 czerwona posiekana chili (opcjonalnie
    • sól i pieprz
    • oliwa
  • Sos imbirowo-pomidorowy
    • 1 cebula, posiekana
    • 2 ząbki czosnku, zmiażdżone
    • 5 cm kawałek imbiru, obrany, starty
    • 1 łyżeczka oliwy
    • 1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
    • 1 łyżeczka suszonych płatków chili
    • 250 ml passaty pomidorowej
    • 100 ml bulionu warzywnego
    • 2 łyżeczki soku z cytryny
    • ½ łyżeczki soli
  • Raita jabłkowo-miętowa
    • 1 jabłko, starte na grubej tarce
    • 3 czubate Łyżki posiekanych liści mięty
    • 2 łyżeczki soku z cytryny
    • 100 ml jogurtu naturalnego roślinnego (np. Joya)

 

W robocie kuchennym zacząć przygotowywać sos pomidorowy – zmiksować cebulę, czosnek i imbir. Rozgrzać olej na patelni i smażyć około 6 minut. Dodać płatki chili, nasiona fenkułu. Smażyć 1 minutę, dodać pomidory i bulion, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować około 10 minut. Doprawić sokiem z cytryny, solą i pieprzem.
Gdy sos będzie się gotował wszystkie składniki koft poza oliwą zmiksować w robocie kuchennym, aż do uzyskania ziarnistej konsystencji. Uformować z niej 12 kulek. Odstawić na 30 minut do lodówki.
Kofty posmarować oliwą, grillować na ruszcie wyłożonym folią aluminiową 6-8 minut, do zarumienienia.
Na koniec przygotować raitę – wymieszać wszystkie składniki i odstawić.
4 porcje

Kaloryczność obliczona bez uwzględnienia pieczywa.

Pikantne kofty - kaloryczność