Firestorm Falaf-hell

Ostatni wpis zamieściłam w marcu, teraz jest maj. Można doszukać się tutaj pewnej prawidłowości. Na pewno w tym wpisie będzie można znaleźć kontrowersyjny przepis na falafle (Firestorm Falaf-Hell, s. 88), pochodzący z jeszcze bardziej kontrowersyjnej książki „Please, don’t feed the bears”. Przepis kontrowersyjny bo opierający się na ciecierzycy z puszki. Sam autor książki wie, że korzystanie z ugotowanej ciecierzycy do przygotowania falafli to temat kontrowersyjny, bo dodaje dopisek, że przepis jest jak najbardziej autentyczny i został przesłany z Izraela. I rzeczywiście, kotleciki nie smakują jak falafel. Są bardzo smaczne, mocno cytrynowe i idealne do wzięcia do pracy na lunch, ale jednak to nie są falafle.

Falafel

Autor poleca serwowanie z ciepłą pitą, sałatą, pomidorem i ogórkiem oraz ten utwór, ja raczej tego drugiego zupełnie nie.

  • ½ średniej wielkości ziemniaka, obranego, pokrojonego na ok 2,5 cm kawałki
  • woda
  • 1 łyżeczka oleju roślinnego
  • 1 mała cebula, posiekana
  • 1 puszka ciecierzycy, ok. 400 gramowa, odsączona
  • 3 Łyżki soku z cytryny
  • 2 ząbki czosnku, posiekane
  • 2 Łyżki tahini
  • ½ łyżeczki papryki w proszku
  • 1 Łyżka natki, posiekanej
  • sól ( ¼ łyżeczki)
  • pieprz

Kawałki ziemniaka włożyć do małego garnka i zalać taką ilością wody, by cały był przykryty płynem. Garnek przykryć i doprowadzić do wrzenia. Gotować 10 minut, wyłączyć i odcedzić.

W czasie kiedy ziemniak się gotuje na patelni rozgrzać oliwę i smażyć cebulę na średnim ogniu, aż do miękkości.

W misce rozgnieść widelcem albo tłuczkiem do ziemniaków ciecierzycę z dodatkiem ugotowanego ziemniaka i soku cytrynowego. Dodać cebulę, czosnek, tahini, paprykę, natkę oraz sól i pieprz. Delikatnie wymieszać. Formować kotleciki.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 15 minut na papierze do pieczenia.

Falafel

12 kotlecików

Falafel

Reklamy

Seitan z jarzynową potrawką do kasz

Kiedy powiedziało się już a trzeba powiedzieć b – wspomniany w poprzednim wpisie przepis na domowy seitan podstępnie nazwany w książce A. Dąbrowskiej „Zdrowa kuchniaaustralijską cielęciną” (s. 127, przepis dostępny także w jednym z wątków na forum hard-core.pl). Żeby zrównoważyć ilość glutenu zdecydowałam się na kaszę jaglaną z jarzynową potrawką do kasz (s. 144, dostępny także na stronie gotuj z nami), tym bardziej, że wykorzystywane w niej warzywa właśnie o tej porze roku są najlepsze. Aczkolwiek ze względu na mój burzliwy związek z burakiem nie do końca trafiła w mój smak.
Był to drugi raz, po pierwszym zakończonym absolutnym fiaskiem, kiedy zdecydowałam się przygotować w domu seitan. Był to także raz ostatni, nie tylko dlatego, że staram się ograniczać ilość glutenu w diecie (choć całkiem nie rezygnuję), pracochłonność przepisu także nie ułatwia sprawy. Wolę raz w miesiącu odwiedzić jedną z warszawskich wegerestauracji i tam zjeść burgera z seitanu lub jakieś seitanowe azjatyckie danie – to znacznie łatwiejsza opcja.

Seitan z warzywami

Australijska cielęcina czyli seitan

Nawet w przepisie na seitan musiałam dokonać weganizacji, ale dotyczyła ona tylko panierki – ja zamiast jednego jajka do panierowania używam mieszaniny mąki ziemniaczanej (2 Łyżki) z wodą (2 Łyżki).

  • 1 kg mąki pszennej typ 650 lub wyższy
  • ok 6 l wody
  • 40 dag włoszczyzny, obranej i pokrojonej na kawałki dowolnej wielkości
  • 1 suszony grzyb
  • 1 ząbek czosnku
  • sól
  • pieprz
  • 6 Łyżek mąki ziemniaczanej
  • 6 Łyżek wody
  • 4 Łyżki bułki tartej
  • olej do smażenia

Mąkę zalać zimną wodą (od 0,5 do 1 litra), wymieszać i odstawić na 2 godziny.
W tym czasie z ok 2 l wody, włoszczyzny i suszonego grzybka ugotować bulion.
Ciasto w wodzie ponownie wymieszać, wodę odlać i dolać świeżej i ponownie ciasto przerobić, powtarzać, aż cała skrobia zostanie wypłukana a odlewana woda będzie przezroczysta.
Ciasto uformować w wałek i pokroić na plastry, które należy rozgnieść na kotlety wielkości palca.
Kotlety włożyć do garnka z bulionem i warzywami, gotować na wolnym ogniu około 1,5 godziny.
Kotlety wyjąć z wywaru, natrzeć czosnkiem, solą i pieprzem. Włożyć do plastikowej torebki i przełożyć na noc do lodówki.
Kotlety następnego dnia obtoczyć w mieszaninie mąki ziemniaczanej i wody a następnie w bułce tartej. Smażyć na oleju.
4 porcje
Niestety nie jestem w stanie podać kaloryczności – z każdego rodzaju mąki przy wyrobie domowym otrzymuje się inną ilość glutenu. Znalazłam informację o tym że 100 gramów seitanu to 370 kalorii.
Uwaga! Seitan to potrawa która absolutnie musi być unikana przy nadwrażliwości na gluten.

Jarzynowa potrawka do kasz

Autorka przepisu daje wybór – 1 duży pomidor lub koncentrat (nieznana ilość), ja zdecydowałam się na koncentrat i zredukowałam ilość oleju z 3 Łyżek do 1 łyżeczki. Zamiast Vegety (chociaż linia Vegeta Natur jest chyba wegańsko ok), dałam 1 łyżkę wegańskiego bulionu w proszku.

  • 1 łyżeczka oleju roślinnego
  • 1 duży burak, obrany, pokrojony w kostkę ok. 1,5 cm
  • 1 duża marchewka, obrana, pokrojona w kostkę ok. 1,5 cm
  • ¼ dużego selera, obranego, pokrojona w kostkę ok. 1,5 cm
  • 2 Łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1 średni por, umyty i pokrojony w średnie plastry
  • 6 dużych pieczarek, obranych, pokrojonych w kostkę ok 1,5 cm
  • 1 łyżka bulionu w proszku
  • ½ łyżeczki suszonego tymianku
  • sól
  • ½ szklanki wody
  • 2 Łyżki groszku (lub kukurydzy z puszki) mrożonego lub świeżego

Na rozgrzany olej wrzucić buraka, marchewkę i seler. Przykryć i dusić 10 minut. Dodać pora, koncentrat i pieczarki. Dodać wodę, bulion, tymianek i sól. Przykryć i dusić około1 5 minut, lub aż jarzyny będą miękkie. Dodać groszek i gotować 2-3 minuty.

Za miękkie jarzyny nie są smaczne […]. Potrawkę podajemy do każdej kaszy na głębokim talerzu. […]. Jest to danie obiadowe lub kolacyjne zawierające wszystkie podstawowe witaminy, minerały, białko i tłuszcz.

4 porcje

Jarzynowa potrawka do kasz

Zupa z zielonego groszku

W zeszłym tygodniu zamieściłam recenzję książki „PETA’s Vegan College Cookbook”, w tym tygodniu pora na przedstawienie efektu zmierzenia się z zamieszczonymi w niej przepisami.

Na pierwszy ogień poszła zupa z zielonego groszku (Peace Raally Pea Soup, s. 126, przepis dostępny także w Internecie). Dokonałam dwóch zasadniczych (?) zmian – nie przygotowałam jej w mikrofali tylko garnku a zamiast kwaśnej wegan-śmietanki dodałam jogurt sojowy (naturalny, nie słodzony!). W oryginalnej wersji groszek gotuje się z wodą (taka ilość by go przykryła) w mikrofali przez 1 minutę a następnie miksuje z dodatkiem 1 szklanki bulionu. Zupa jest dość smaczna, wiadomo – szału nie ma, ale całość gotowa jest w mniej niż 10 minut a zupa ma wspaniały kolor.

Zupa z zielonego groszku

  • 1 opakowanie mrożonego groszku (ok 400 gramów)
  • 2 szklanki bulionu warzywnego
  • szczypta soli
  • szczypta pieprzu
  • szczypta cukru
  • ¼ szklanki kwaśnego śmietanki roślinnej (jogurtu sojowego)

Groszek zalać bulionem w garnku i doprowadzić do wrzenia. Gotować około 3 minut. Dodać przyprawy i całość zmiksować na gładką masę.

Podawać z „mazem” soj-jogurtu lub śmietanki.

2 porcje

Zupa z zielonego groszku - kaloryczność

Pureè Phoebe z białej fasoli na ciepło z focaccią

To już ostatni przepis, a właściwie dwa zupełnie niezależne przepisy, ale bardzo do siebie pasujące, z książki „Warzywny rock and roll”. Tak jak napisałam w pierwszym poście poświęconym tej książce –wiele rzeczy w zakresie dietetyki (co potwierdza też Evidence Based Medicine) się zmieniło i postaram się w tym tygodniu dodać małą erratę dotyczącą komentarzy dietetyka dodanych w polskim tłumaczeniu a tymczasem wpis z chyba najbardziej popularnym (i nie będę ukrywała, że jednym z najprostszych do przygotowania) przepisów z tej książki. To właśnie ten przepis zwrócił moją uwagę na tą publikację. Mowa oczywiście o pureè z białej fasoli. A do tego domowa focaccia.

Pureè Phoebe z białej fasoli na ciepło z focaccią

Pureè Phoebe z białej fasoli na ciepło

Autorski przepis autorki książki (już pisałam, że większość przepisów to przedruki lub przepisy udostępnione przez kucharzy). Bardzo prosty do przygotowania i właściwie o każdej porze dnia – wystarczy gotowaną fasolę zamienić na fasolę z puszki (2 około 400 gramowe puszki) a świeży rozmaryn na suszony. Oryginalny przepis (Phoebe’s Warm White Bean Puree) dostępny na blogu Śmierć kanapkom, w książce na stronie 105.

  • ¼ szklanki wody
  • 1 ząbek czosnku, posiekany
  • 3 Łyżki oliwy z oliwek
  • ½ łyżeczki posiekanych świeżych (albo suszonych) liści rozmarynu
  • 4 szklanki gotowanej fasoli
  • sól
  • pieprz

Zagotować wodę z oliwą, rozmarynem i czosnkiem, dodać fasolę. Gotować, często mieszając, dopóki całość nie będzie gorąca.

Widelcem lub w robocie kuchennym ugnieść fasolę na puree, doprawić solą i pieprzem

8 porcji

Puree z fasoli na ciepło - kalorycznść

Focaccia

Przepis Brendana Walsha (s. 88), wówczas szefa kuchni restauracji Elms Restaurant and Tavern (obecnie funkcjonuje pod nazwą Brendan’s at the Elms).  Mogę jedynie napisać, że ominęłam nasiona kopru włoskiego, bo ich smak kojarzy mi się ze smakiem syropu przeciwkaszlowego, i oczywiście zmniejszyłam ilość oliwy z 6 do 4 łyżek, ale tak naprawdę do ciasta dodałam niezmienioną ilość (2 łyżki) pozostała ilość miała służyć do smarowania miski i ciasta.

  • 2 ½ łyżeczki suszonych drożdży
  • 1 szklanka wody
  • 4 Łyżki oliwy z oliwek
  • 3 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 cebula pokrojona w plastry
  • sól gruboziarnista

Drożdże rozpuścić w 1 szklance wody (45°C), dodać 2 Łyżki lekko podgrzanej oliwy i dobrze wymieszać.

W robocie kuchennym lub dużej misce wymieszać mąkę z solą.

Do mieszaniny dodawać wolno rozpuszczone drożdże. Wyrabiać aż uformuje się kula a ciasto stanie się gładkie ciasto.

Ciasto przełożyć do nasmarowanej oliwy miską (½ Łyżki), przykryć folią spożywczą posmarowaną oliwą (½ Łyżki) i odstawić do wyrośnięcia na 2 godziny.

Po tym czasie ponownie ciasto wyrobić i odstawić do wyrośnięcia do lodówki na 8 godzin lub na noc.

Wysmarować oliwą (½ Łyżki) blachę do pieczenia, rozprowadzić na niej delikatnie ciasto i odstawić pod przykryciem na 1 godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie ciasto delikatnie pougniatać palcami.

Rozgrzać piekarnik do 200°C. Ciasto posmarować oliwą (½ Łyżki), rozłożyć na wierzchu cebulę i posypać ewentualnie gruboziarnistą solą.

Piec 50-60 minut.

8 porcji

Focaccia - kaloryczność

Kokardki brokułowe w maśle brokułowym

Jeden z przepisów zamieszczonych w rozdziale „Makarony” (ciężko było zgadnąć) książki „Warzywny rock and roll”. Autorką tego przepisu jest Rozanne Gold a on sam został pierwotnie opublikowany w książce „Little Meals” (chociaż moje wiewiórki doniosły, że jednak w „Recipes 1-2-3”). Ale niech nie zwiedzie was nazwa, ten posiłek wcale nie jest taki mały. Wręcz jest bardzo sycący. A na dodatek to tylko kilka składników i niezbyt dużo pracy (uwaga! wymaga robota kuchennego lub blendera). Postać Rozanne Gold była mi wcześniej zupełnie nie znana, a szkoda – jest ona autorką kilkunastu książek z serii 1-2-3 których ideą są dania przygotowywane z zaledwie 3 składników (nie licząc soli i pieprzu). Bardzo pomysłowe, proste i bazujące na podstawowych składnikach.

Udało mi się znaleźć oryginalny przepis w Internecie (Farfalle with Broccoli, Broccoli Butter Sauce). Przepis lekko zweganizowałam i zmniejszyłam ilość tłuszczu zamiast 3 łyżek masła użyłam 1 łyżeczki oliwy, oczywiście dzięki zimnemu masłu sos gęstnieje, ale moim zdaniem jego konsystencja bez tego zabiegu też była odpowiednia. Jeżeli dla kogoś delikatny (a jednocześnie dość wyrafinowany) smak sosu brokułowego jest za delikatny (ale zachęcam do spróbowania go w takiej saute formie) to polecam posypanie całości przysmażoną czerwoną cebulą z czosnkiem i płatkami chilli (i ½ łyżeczką oliwy, nadal jest to bardzo odchudzona wersja w stosunku do oryginału).

Kokardki z brokułami w maśle brokułowym

  • ½ kg brokuła (1 brokuł)
  • ¼ kg makaronu farfalle (kokardki)
  • 5 ¼ szklanki wody
  • 1 łyżeczka oliwy
  • sól
  • pieprz

Brokuły umyć i podzielić na małe różyczki zostawiając niewielką część łodyżki. Pozostałe łodygi pokroić na plasterki grubości około 2,5 cm.

Łodygi gotować w 1 ¼ szklanki osolonej wody przez około 25 minut. W tym czasie drugim garnku doprowadzić do wrzenia 4 szklanki osolonej wody. W tym czasie ugotować makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Na około 3 minuty przed zakończeniem gotowania dodać różyczki brokułów.

Ugotowane łodygi zmiksować wraz z wodą z gotowania oraz oliwą na jednolity sos, dodać sól i pieprz. Sos delikatnie podgrzać.

Ugotowany makaron i różyczki brokułów odcedzić, polać sosem z łodyg.

4 porcje

Kaloryczność policzona dla zwykłego makaronu pszennego (nie pełnoziarnistego czy razowego).

Kokardki z brokułami w maśle brokułowym

Naleśniki gryczane

Naleśniki gryczane, pod francuską nazwą gallete lub bretońską krampouezhenn gwinizh du*, są bardzo popularne w Bretanii. Szybki internetowy research wykazał, iż nie jest tam przesadnie ciepło latem, bliskość Atlantyku swoje robi, i najwyższe średnie temperatury lipca to 24° C, czasami też pada*. Pogoda zupełnie jak dzisiejsza w Warszawie. A przepis też jak najbardziej pochodzi z polskiej książki kucharskiej, ale na wegetariańskie dania z całego świata, czyli „Przemytników na wakacjach” (s. 33).

Dokonałam drobnych weganizacji: mleko → mleko sojowe niesłodzone (koniecznie!); ser camembert → serek z nerkowców (przepis na taki serek umieściłam na bloxie dawno temu, ale można oczywiście wykorzystać jakikolwiek inny ser roślinny, ja też teraz przygotowuję go nieco inaczej, nie dodaję oleju i nie piekę).

Naleśniki gryczane

  • Ciasto:
    • 1 szklanka mąki gryczanej
    • ¼ szklanki mąki pszennej
    • 1 szklanka wody
    • ½ szklanki mleka
    • olej do smażenia / olej w sprayu
  • Nadzienie:
    • 3 obrane, ugotowane ziemniaki, pokrojone w cienkie plastry
    • 200 g szpinaku
    • 2 ząbki czosnku, posiekane
    • szczypta gałki muszkatołowej
    • 1 łyżeczka oliwy
    • ser z nerkowców
    • pomidory pokrojone w kostkę
    • sól
    • pieprz
    • sok z ctryny

Z podanych składników przygotować mikserem ciasto, w razie konieczności dodać nieco wody lub mąki. Odstawić na pół godziny.

W tym czasie na oliwie podsmażyć szpinak z czosnkiem, aż liście będą ugotowane. Doprawić gałką muszkatołową, solą, pieprzem i sokiem z cytryny.

Naleśniki smażyć na natłuszczonej patelni, ciasto powinno być cienko rozprowadzone.

Na gotowe naleśniki nałożyć nadzienie: serek z nerkowców, ziemniaki, uduszony szpinak i cząstki pomidorów. Dodać sól i pieprz.

4 porcje po 2 naleśniki

Kaloryczność policzona tylko dla naleśników bez dodatków (bo w końcu nie wiem jaki to będzie serek z nerkowców ;), z dodatkiem 1 łyżeczki oleju do smażenia.

Naleśniki gryczane - kaloryczność

* Te informacje pochodzą z Wikipedii i nie gwarantuję ich poprawności.

Zdjęcie też wyszło takie sobie.

Pasta z grochu

Kolejna propozycja z „Przemytników na wakacjach” to prosta pasta do chleba z gotowanego grochu. Co prawda jest to danie greckie (funkcjonujące często pod nazwą fava) to naprawdę mogłaby nosić nazwę polskiego hummusu albo polskiej fawy, jeżeli oliwę zastąpimy olejem rzepakowym. A teraz najlepsza wiadomość – ta pasta nie tylko smakuje wspaniale, ale wszystkie składniki można bez najmniejszego problemu kupić w każdym sklepie i to w bardzo niskich cenach (ok, może butelka oliwy jest droższa, ale używamy tylko 1 łyżki!). Jedyną zmianą jakiej dokonałam to ograniczenie ilości oliwy z 5 do 1 łyżki co i tak jest dużą ilością i myślę, że można ją nawet wyeliminować całkowicie a do miksowania, jeżeli będzie taka konieczność, użyć wody pozostałej z gotowania grochu.

Przepis na pastę z grochu w książce „Przemytnicy na wakacjach” na stronie 72 (rozdział „Grecja”), ale ja wypatrzyłam także na blogu Gary Barbary.

Pasta z grochu

  • ½ szklanki żółtego grochu
  • 3 szklanki wody
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 cebula, drobno posiekana
  • sok z ½ cytryny
  • ¼ łyżeczki soli
  • pieprz

Groch zalać na noc 1 ½ szklanki wody, następnego dnia groch przepłukać i zalać w garnku 1 ½ szklanki wody. Gotować na małym ogniu, aż będzie ugotowany, a nawet lekko rozgotowany. W razie wygotowania wody dolać wrzątku.

W tym czasie na oliwie usmażyć na złoto cebulę i odstawić.

Gdy groch się ugotuje zmiksować z cebulą, sokiem z cytryny i solą z pieprzem, aż do uzyskania kremowej konsystencji.

8 porcji

Pasta z grochu - kaloryczność

Wegańska pasta kanapkowaOrganizator: galazka

Bigos

Zerkam na listę przepisów do opublikowania i wiem, że muszę pilnie sprawdzić prognozę pogody. Nikt nie będzie jadł tradycyjnego zimowego bigosu w środku lata. Ja też tego nie robię. Zdjęcie zrobiłam w grudniu zeszłego roku. Ale może pochmurne niebo zapowiadane na kilka najbliższych dni mnie usprawiedliwi z tej propozycji zupełnie nie w sezonie. Jakby nie było to bardzo smaczny bigos. Idealny do zjedzenia na urlopie w zimnym, deszczowym lesie.

Przepis pochodzi z książki „Przemytnicy na wakacjach” (s. 221), i jak się można domyślić to propozycja polska, ale jest także dostępny w Internecie (blog Magic kitchen with Asia). Na zdjęciu dostojnie pozuje magazyn SMAK. Nie będzie to zaskoczeniem, zredukowałam ilość oliwy z ⅓ szklanki do 1 łyżki. To i tak bardzo dużo i absolutnie nie kwalifikuje się, jako danie niskotłuszczowe, nie mieliłam też jałowca, wolę wyciągać ziarna z bigosu ;).

Bigos

  • 1 Łyżka delikatnej w smaku oliwy
  • 1 cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • ½ główki świeżej kapusty, poszatkowanej
  • 700 g kiszonej kapusty
  • 6 suszonych śliwek, pokrojonych
  • 4 ziarenka jałowca
  • 5 ziarenek pieprzu
  • 1 liść laurowy
  • ½ łyżeczki przyprawy 5 smaków
  • 200 g koncentratu pomidorowego
  • 200 g twardego tofu, pokrojonego w kostkę
  • sól i pieprz

Rozgrzać w garnku ½ łyżki oliwy, dodać cebulę i smażyć około 5 minut. Dodać kapustę i kapustę kiszoną, śliwki i przyprawy. Dobrze wymieszać i dusić pod przykryciem 45 minut, co jakiś czas mieszając.

Na pozostałej oliwie usmażyć kostki tofu na złoto i odstawić.

Do bigosu dodać koncentrat pomidorowy i tofu, dobrze wymieszać i gotować kolejne 20 minut. Doprawić solą i pieprzem.

8 porcji

Bigos - kaloryczność

Zupa selerowa

Zupa krem, raczej na chłodniejsze dni, ale chyba właśnie przeżywamy lekkie ochłodzenie (dla mnie to temperatura optymalna do życia, więc nie narzekam) i można coś ugotować nie ryzykując udaru cieplnego, a młode warzywa do tego jeszcze bardziej zachęcają. Ale ta zupa jest uniwersalna, w zimie doskonale sprawdzą się te zimowe. Ideał ;).

Przepis pochodzi z książki Przemytnicy na wakacjach” (strona 163) Moniki Mrozowskiej i Macieja Szaciłło i podobno pochodzi z Południowego Tyrolu. Już pisałam, że Południowy Tyrol to mała Austria, to jest przepis na austriacką Zellersuppe (a po niemiecku Selleriesuppe), wzbogacony o kilka podbijających smak składników. Cudownie! Trzeba przyznać, że warzywa korzeniowe są w tamtym regionie bardzo popularne, najlepszym dowodem był w ostatnim numerze magazynu Smak wywiad z szefem kuchni dwugwiazdkowej restauracji St. Hubertus Norbertem Niderkoflerem. W zimie i na przednówku wszystkie bulwy (topinambur, selery a nawet chorogi) to podstawa diety mieszkańców ale też i podstawa eleganckiego menu.

Zupa selerowa

W samym przepisie dokonałam dwóch zmian – zmniejszyłam ilość tłuszczu z 3 łyżek oliwy i 5 łyżek masła do 1 łyżeczki oliwy i oczywiście zastąpiłam śmietanę śmietanką sojową.

  • 1 łyżeczka oliwy
  • 2 średnie białe cebule, pokrojone w drobną kostkę
  • 150 g selera korzeniowego, obranego i startego na tarce
  • 1 mały por, drobno pokrojony
  • 400 g ziemniaków, obranych i pokrojonych w kostkę
  • 1 mała marchewka, obrana i pokrojona w kostkę
  • 4 szklanki wody lub bulionu
  • 2 Łyżki sosu sojowego
  • 2 szczypty gałki muszkatołowej
  • 100 ml śmietanki sojowej
  • sól i pieprz
  • posiekany koperek

Na rozgrzanej oliwie smażyć cebulę przez 5 minut, dodać selera i pora. Garnek przykryć i dusić kolejne 5 minut, co jakiś czas mieszając. Dodać ziemniaki i marchewkę oraz wodę. Przykryć i doprowadzić do wrzenia, następnie zmniejszyć temperaturę i gotować 20-30 minut, aż warzywa będą miękkie. Dodać sos sojowy, gałkę, śmietankę, sól i pieprz.

Zupę zmiksować na krem. Podawać posypaną koperkiem.

4 porcje

Zupa selerowa - kaloryczność

Pieczeń jarska

Pieczeń jarska to w rzeczywistości pasztet w połowie złożony z warzyw i doskonała okazja, żeby wykorzystać włoszczyznę użytą do przygotowania bulionu warzywnego (co polecałam w poprzednim wpisie dotyczącym zupy, do przyrządzenia której taki bulion można wykorzystać). Przepis oczywiście pochodzi z książki „Kosowska kuchnia jarska”, ale jak wskazuje oznaczenie przy przepisie, jest on zaczerpnięty bezpośrednio lub inspirowany jednym z przepisów Mazdaznanu. Sam przepis numer 198 b w książce na stronie 133. Autorzy polecają podawanie pieczeni na ciepło z sosem holenderskim lub innymi, ale ja uważam, że doskonale sprawdza się na zimno, na kanapkach, szczególnie z dodatkiem korniszonów lub ogórków kiszonych.

Przepis zakłada użycie orzechów, przetartej soi lub fasoli lub soczewicy, 2 jajek oraz przypraw opisanych enigmatycznie korzeniami u mnie były to odpowiednio nasiona słonecznika, rozgotowany żółty groch, 4 łyżki skrobi ziemniaczanej wymieszanej z 4 łyżkami wody oraz przyprawy takie jak majeranek, mielone nasiona kolendry oraz papryka. Wykorzystałam włoszczyznę, ale odrzuciłam pora oraz zielone warzywa, czyli do pasztetu zużyłam 3 marchewki, 2 pietruszki, kawałek selera i kawałek cebuli. Ponieważ warzywa były lekko rozgotowane dodawanie płynów do masy nie było konieczne, ale oczywiście to w każdym przypadku może wyglądać inaczej, warto więc zachować ¼ szklanki bulionu.

Pieczeń jarska

  • 4 szklanki pokrojonych, ugotowanych warzyw
  • 1 szklanka bułki tartej
  • 1 szklanka zmielonego słonecznika
  • 1 szklanka rozgotowanego żółtego grochu
  • 4 Łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 4 Łyżki wody
  • 2 Łyżki posiekanej natki
  • 1 Łyżka majeranku
  • 1 Łyżeczka mielonego ziarna kolendry
  • 1 Łyżeczka mielonej papryki
  • sól
  • pieprz
  • olej w sprayu/olej do wysmarowania formy

Jarzyny zmiksować w robocie kuchennym. Wymieszać skrobię ziemniaczaną z wodą i dodać do jarzyn. Dodać pozostałe składniki i dobrze wymieszać.

Przełożyć do formy wysmarowanej olejem i wysypanej bułką tartą.

Piec 60 minut w 180°C.

24 plastry

Pieczeń jarska - kaloryczność