Danie z makaronu soba i pieczonego kalafiora z sosem z miso z tahini

Idea dania obiadowego podawanego w dużej misce, może wydawać się czymś niecodziennym, jednak autorka przepisu Isa Chandra Moskowitz na swojej stronie dokładnie opisuje czym jest taki posiłek:

Jeżeli jesteś wegetarianinem nieważne jak długo lub też tylko rzuciłeś okiem na menu w najbliższej po sąsiedzku kawiarni prowadzonej przez spółdzielnię, z pewnością już się spotkałeś z „Miską” . […] Podstawowe element budujące posiłek w misce to ziarna, zielenina, proteina i sos. Z reguły wszystkie elementy można przygotować w bardzo prosty sposób, za wyjątkiem sosu, który jest głównym komponentem smakowym.

Dalej następuje dokładna analiza poszczególnych składników posiłku w misce. Warto przeczytać cały wpis bo na samym końcu znajduje się przepis, zamieszczony także w książce „Isa does it” (Roasty Soba Bowl With Miso Tahini Dressign, s. 192) danie z makaronu soba i pieczonego kalafiora z sosem z miso z tahini.

Może połączenie składników wydawać się zbyt kojarzące się ze sklepem ze zdrową żywnością i daniami wegetariańskimi z lat 90tych ale wtedy nikt nie słyszał o makaronie sobą, paście miso i tahini. To połączenie składników nadaje się dobrze na obiad do pracy, jest smaczne w temperaturze pokojowej.

Soba z kalafiorem i sosem miso z tahini

  • 225 g makaronu sobą
  • 2 szklanki ugotowanej soczewicy zielonej lub brązowej
  • 1 średniej wielkości kalafior, pokrojony na duże kawałki
  • 1 Łyżka oliwy
  • ¼ łyżeczki soli
  • pieprz
  • Sos
    • ¼ szklanki jasnego miso
    • ¼ szklanki tahini
    • 1 ząbek czosnku
    • ½ do ¾ szklanki wody
  • Do podania
    • posiekana natka pietruszki, koperek, kiełki

Soba z kalafiorem i sosem miso z tahini

Rozgrzać piekarnik do 220 °C.

Przygotować makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

Gdy makaron będzie się gotował piec w piekarniku na papierze do pieczenia kalafiora skropionego oliwą, posypanego solą i pieprzem.

Piec kalafiora około 20 minut, w tym czasie raz przekręcają kawałki kalafiora w celu równomiernego upieczenia.

Ugotowany makaron przelać zimną wodą i odstawić do czasu, gdy kalafior będzie upieczony.

W blenderze zmiksować wszystkie składniki sosu zaczynając od dodania ½ szklanki wody. Jeżeli sos będzie za gęsty dodać pozostałe ¼ szklanki.

Podawać makaron w dużych i płytkich miskach, na wierzch układać soczewicę, kalafiora i polać sosem. Posypać ziołami.

4 porcje

Kaloryczność policzona dla 2 Łyżek natki na porcję.

Soba z kalafiorem i sosem miso z tahini

Reklamy

Vegan Lunch Box: USA (rozgrzewająca zupa z krakersami)

Ostatnia lunchboxowa propozycja z „Vegan Lunchbox around the World”. Przekornie ta propozycja jest z USA a na dodatek autorka książki zaleca spożywanie jej w domu (chociaż sama nazwa zestawu Home Sick, s. 4,jest dość dwuznaczna – może to być choroba w domu ale częściej zwrotu tego używa się w kontekście tęsknoty za domem, rozgrzewająca zupa z makaronem sugeruje jednak pierwszą interpretację). Zestaw idealny na listopadowy dzień w pracy albo i nie. W oryginalnym zestawie znalazły się:

  • rozgrzewająca zupa z makaronem
  • krakersy jęczmienne
  • galaretki
  • domowa lemoniada cytrynowo-limonkowa.

Właściwie wszystko udało mi się przygotować – właściwie, bo zupa była pełną improwizacją i w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z przepisem zamieszczonym w książce. To po prostu zupa warzywna i jestem pewna, że każdy ma swój ulubiony przepis. Z dodatkiem krakersów zupa ze zwykłej zupy warzywnej zamienia się w taką, jaką serwuje się w amerykańskich jadłodajniach typu diner. Oczywiście, można znaleźć wegańskie krakersy w sklepie, ale przepis zamieszczony w książce jest naprawdę prosty i gwarantuje, że nasze krakersy będą pozbawione jakichkolwiek podejrzanych składników. Zrezygnowałam z przygotowywania samodzielnie galaretek z agarem i użyłam pomarańczowej ekspresowej galaretki Delecty z karagenem. Lemoniada dość wiernie trzyma się oryginału.

Lunchbox z zupą i karkersami

Krakersy jęczmienne

W książce na stronie 49 (Barley Crackers). Zgodnie z sugestią autorki można je wycinać w różne, wybrane kształty, ale ja pozostałam przy najprostszych rombach.

  • ½ szklanki oleju roślinnego
  • 2 szklanki mąki pszennej, typ ok. 550
  • 1 szklanka mąki jęczmiennej
  • ½ łyżeczki sodu
  • ½ łyżeczki grubej soli
  • 1 łyżeczka maku
  • ½ szklanki wody
  • 1 Łyżka octu jabłkowego
  • oliwa do posmarowania krakersów
  • sól do posypania krakersów

Olej włożyć na 30 minut do zamrażarki by zgęstniał. Do zamrażarki włożyć także wodę do schłodzenia

W tym czasie nagrzać piekarnik do 190°C.

W misce wymieszać dobrze wszystkie suche składniki.

Z zamrażarki wyjąć wodę i olej. Olej dodać do suchych składników i wszystko wymieszać. Ciasto powinno mieć strukturę drobnych okruszków. Wodę wymieszać z octem i dodać do ciasta. Wszystko mieszać i wyrabiać, aż do uzyskania jednolitej konsystencji ciasta.

Gotowe ciasto podzielić na 3 części. 2 części zabezpieczyć przed wyschnięciem folią spożywczą a jedną wyłożyć na oprószoną mąką stolnicę i rozwałkować na grubość około 3 mm. Wyciąć dowolne kształty z ciasta i rozłożyć na wyłożonej papierem do pieczenia. Krakersy posmarować oliwą i posypać solą.

Piec 12 minut lub aż do momentu, gdy staną się złote.

Powtórzyć dla pozostałego ciasta.

Co najmniej 36 krakersów.

Domowa lemoniada cytrynowo-limonkowa

No tak, wydawałoby się, że przepis na domową lemoniadkę nie jest potrzebny, ale ten naprawdę warto wypróbować (Lemon-Lime Sparkle, s. 238). Ja trochę poszłam na łatwiznę i użyłam gotowego soku z cytryny i z limonki (sprzedają je w takich pękatych buteleczkach i na pewno nie są zdrowe) a zamiast syropu z agawy użyłam do słodzenia stewi bo jej smak kojarzy mi się ze słodzikami i słodzonymi nimi napojami.

  • 1 Łyżka soku z cytryny
  • 1 Łyżka soku z limonki
  • 2-4 łyżeczki stewii
  • 2 szklanki gazowanej wody
  • Wszystkie składniki wymieszać.

4 porcje

Ponieważ w zestawie tym jest tak dużo zmiennych (zupa, liczba krakersów etc.) nie jestem w stanie podać kaloryczności. Mogę jednak na oko ocenić, że nie jest źle ;).

Vegan Lunch Box: Japonia (nuggetsy z ryżem i marchewką)

Oczywiście w książce poświęconej lunchboxom nie mogło zabraknąć przepisów z Japonii. Kilka przykładowych menu znalazło się w „Vegan Lunch Box” ale w „Vegan Lunchbox around the World” został im poświęcony oddzielny rozdział a na dodatek w rozdziale poświęconym przybraniom w przystępny sposób opisano jako wykonać piękne jadalne ozdoby, niestety ja nawet nie podjęłam próby przygotowania rozetek z rzodkiewki i zjadłam rzodkiewki w całości.

Vegan lunch box Japonia

Zdecydowałam się na przygotowanie japońskiego bento numer 2 – onigiri bento (s. 45). W oryginalnym menu znalazły się:

  • onigiri czyli ryżowe kulki
  • wegańskie nuggetsy
  • stir-fry z glonów arame i marchewki z imbirem
  • rozetki z rzodkiewek
  • króliczki z jabłka.

Onigiri to kulki z kleistego ryżu (niezaprawianego) z ozdobami z glonów nori, ja jednak pozostałam na ugotowaniu ryżu. Rzodkiewki i jabłko pozostawiłam w całości a od siebie dodałam marynowany imbir i sos sojowy, natomiast glony z marchewką zamieniłam na smażoną marchewkę z sezamem z przepisu z magazynu goop Gwyneth Paltrow (kto by pomyślał). „Nuggetsy” to panierowane, ugotowane kotlety z tekstury sojowej – po przygotowaniu kotletów sojowych zgodnie z instrukcją na opakowaniu moczę je najpierw w mieszaninie skrobi kukurydzianej i wody (2 łyżki skrobi na ½ szklankę wody) a następnie obtaczam w bułce tartej i konwencjonalnie smażę na oleju na patelni – niezbyt zdrowo, ale jakie doznanie! Choć z pewnością można je upiec.

Marchewka z czarnym sezamem i imbirem

Nigdy nie spodziewałam się, że zainteresuje mnie przepis firmowany przez Gwyneth Paltrow. Do czasu, aż wypróbowałam pancakesy orkiszowo-gryczane. Od tamtej pory odwiedzam magazyn Internetowy Gwyneth Paltrow i, ku mojemu zaskoczeniu, często znajduję tam interesujące propozycje. Tak jest w przypadku tej smażonej marchewki (oryginalny przepis dostępny na stronie goop). Zmieniłam jedynie nieco ilość oleju i z 2 łyżek oliwy i kilku kropli oleju sezamowego na 1 łyżeczkę oleju sezamowego.

  • 1 łyżeczka oleju sezamowego
  • 2 łyżeczki świeżego startego imbiru
  • 4 duże marchewki, pokrojone w „zapałkę”
  • szczypta soli
  • ¼ szklanki wody
  • 1 łyżeczka sosu sojowego
  • 1 Łyżeczka czarnego sezamu

Na rozgrzanym oleju smażyć przez 30 sekund imbir. Dodać marchewkę i dobrze wymieszać. Dodać sól i wodę.

Zmniejszyć ogień i gotować marchewki około 5 minut, aż staną się miękkie a płyn odparuje. Dodać sos sojowy i sezam, dobrze wymieszać.

4 porcje

Kaloryczność policzyłam dla generycznych, kupowanych zamrożonych amerykańskich wegańskich nuggetsów, ponieważ w bazie, z której korzystam, nie ma tekstury sojowej.

Zestaw japoński - kaloryczność

 

Vegan Lunch Box: Kanada (ploye z tofu i szparagami)

W książce „Vegan Lunch Box around the world” autorka zamieściła tylko jedną propozycję lunchu z kanadyjskimi daniami (s. 11) ale warto się z nią zapoznać. Ja nigdy wcześniej nie słyszałam o tradycyjnych daniach z tego kraju, poza oczywiście syropem klonowym, który oczywiście jest także uwzględniony w tym zestawie. A tak wygląda oryginalny zestaw z książki:

  • ploye
  • syrop klonowy
  • kanadyjski wegański bekon
  • gotowane na parze pędy paproci lub główki szparagów
  • suszone jagody lub żurawina.

Głównym elementem tego zestawu są naleśniki gryczano-pszenne ploye, charakterystyczne dla regionu Nowego Brunszwiku. Muszę przyznać, że kiedy zobaczyłam na nie przepis w książce (Ployes, s. 191) nie wierzyłam, że z tego ciasta można w ogóle przygotować naleśniki. Po poszukiwaniach internetowych zdecydowałam się na przepis na ploye z serwisu food.com, który różni się nieco proporcjami od tego zamieszczonego w książce, jednak teraz wiem, że przepis książkowy zadziałałby tak samo dobrze. Naleśniki wychodzą dość specyficzne, ze względu na dużą ilość proszku do pieczenia bardzo porowate, ale wyjątkowo smaczne.

Ze względu na brak dostępu do pędów paproci i kanadyjskiego wegańskiego bekonu zdecydowałam się zastąpić te składniki gotowanymi na parze szparagami i smażonym tofu. Zdecydowałam się też na świeże owoce, ponieważ kiedy przygotowywałam ten lunchbox były one jeszcze dostępne, teraz suszona żurawina wydaje się idealna.

Lunchbox kanadyjski - ploye

Ploye

Przepis prosto z serwisu food.com. Te naleśniki są „naturalnie” wegańskie ale znalazłam informację, że na różnego rodzaju targach spożywczych w Kanadzie smażone są na smalcu i podawane z bekonem.

  • Suche składniki:
    • 2 szklanki mąki gryczanej
    • 1 szklanka mąki pszennej białej
    • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
    • 1 łyżeczka soli
  • Mokre składniki:
    • 2 szklanki zimnej wody
    • 1 szklanka gorącej wody

W dużej misce wymieszać wszystkie składniki z 2 szklankami zimnej wody i odstawić na 5 minut.

Dodać 1 szklankę gorącej wody i wymieszać wszystko dokładnie, jeżeli ciasto jest za gęste dodać więcej wody.

Smażyć naleśniki tylko z jednej strony na nienatłuszczonej patelni około 2 minut – ciasto powinno być suche na górze a w samym naleśniku powinno pojawić się dużo dziur.

20 naleśników – 10 porcji

Podawać ze smażonym tofu, polane syropem klonowym.

Smażone tofu

To mój ulubiony i wielokrotnie wypróbowany sposób na tofu. Prawdopodobnie ze względu na ilość soli absolutnie nie zdrowy ale bardzo łatwy do przygotowania.

  • 600 g twardego tofu, odsączonego, pokrojonego w plastry nie grubsze niż 0,5 cm
  • 4 Łyżki sosu sojowego japońskiego
  • 2 łyżeczki oleju sezamowego ciemnego

Na patelni rozgrzać połowę oleju, dodać 1 łyżkę sosu sojowego i wyłożyć połowę tofu, smażyć na średnim ogniu około 5 minut. tofu przewrócić na drugą stronę i polać 1 łyżką sosu sojowego, smażyć kolejne 5 minut. Tofu ponowonie przewrócić i smażyć około 2 minut.

Wykonać te same czynności dla reszty składników.

10 porcji

Kaloryczność policzyłam dla 1 porcji naleśników, 1 porcji tofu, 2 łyżek syropu klonowego, 4 szparagów, ¼ szklanki borówki amerykańskiej i ¼ szklanki malin. Owoce, syrop klonowy i mąką gwarantują dużą ilość węglowodanów, tofu dostarcza białka.

Lunchbox kanadyjski - kaloryczność

Vegan Lunch Box: Izrael (falafel i hummus)

Prosty i smaczny (i dość oczywisty) zestaw inspirowany popularnymi izraelskimi przekąskami. W oryginalnym zestawie z książki „Vegan Lunch Box around the World” w jego skład wchodzi:

  • mni pita
  • pieczony falafel
  • hummus
  • sałatka z pomidora i ogórka
  • pestki granatu.

Lunchbox izrealeki - hummus i falafel

Trochę uprościłam sałatkę (to po prostu ogórek, pomidor i oliwki, których w oryginale nie ma), falafel kupiłam gotowy w Złotych Tarasach, można tam też kupić pity (co wykorzystałam) i hummus. Ja jednak zdecydowałam się na wersję z burakiem (przepis zamieszczałam na bloxie) a zamiast pestek granatu, których wydobywanie z owocu powoduje, że mieszkanie wygląda jak miejsce zbrodni a ubrania niszczą się na wieki zdecydowałam się na pomarańcze (może nawet z Izraela?) i truskawki (jeszcze był na nie sezon, teraz bym nie ryzykowała). Po wizycie na stoisku z bliskowschodnimi przysmakami można lunchbox przygotować od zera w ciągu 5 minut. Nie będę ukrywała że moje lenistwo jest tak duże, że do buraczanego hummusu używam teraz kupnych gotowanych buraków. Wiadomo, czas jest teraz cenny.

Kaloryczność dość przybliżona, policzona dla ⅓ szklanki zwykłego hummusu, 1 chlebka pita, 2 falafli, 1 pomidora i 1 małego ogórka, 5 oliwek, 1 pomarańczy i 5 truskawek. Gdyby brać uwagę domowy hummus i pieczone falafle tłuszczu byłoby znacznie mniej.

Zestaw izreaelski - kaloryczność

Vegan Lunch Box: Francja (ratatouille)

Pierwszy zestaw lunchowy przygotowany na podstawie wskazówek z „Vegan Lunchbox around the World” to zestaw francuski (s. 20) składający się z:

  • ratatouille
  • bagietki (autorka książki proponowała wymiennie ugotowane młode ziemniaki lub kawałek bagietki)
  • gruszki (w oryginale odmiany Cornice ale nawet nie wiem czy taka jest dostępna w Polsce a jeśli jest to pod jaką nazwą, jest więc gruszka-gruszka)
  • kawałka gorzkiej czekolady

Całość jest smaczna, sycąca i bardzo jesienna. Idealna na tą porę roku, szczególnie, jeżeli macie możliwość podgrzania lunchu w pracy.

Vegan lunchbox: ratatouille

Ratatouille

Nigdy nie jadłam oryginalnego francuskiego ratatouille, ale wyobrażam je sobie dość podobnie do autorki książki. W książce przepis zamieszczono na stronie, 101 choć każdy wypróbowany przepis na to danie będzie odpowiedni. W oryginalnym przepisie jako opcję podano możliwość dodania 1 puszki odsączonej fasoli. Nie zdecydowałam się na to, jak również odchudziłam ratatouille i zmniejszyłam ilość oliwy z 2 łyżek do 1 łyżeczki. Pomidory zamieniłam na pomidory w puszce.

  • 1 łyżeczka oliwy
  • 1 średnia cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 3 ząbki czosnku, posiekane
  • ½ papryki dowolnego koloru, pokrojonego w średnią kostkę
  • 1 duży fioletowy brokuł, pokrojony w średnią kostkę
  • 3 duże pomidory obrane i pokrojone w średnią kostkę (lub 1 puszka pokrojonych pomidorów)
  • ½ łyżeczki suszonego tymianku
  • 1 łyżeczka bazylii
  • 3 średnie cukinie pokrojone w 0,5 cm półplasterki
  • 1 puszka odsączonej fasoli (opcjonalnie)
  • sól i pieprz
  • ¼ szklanki natki, posiekanej

W garnku podgrzać oliwę, dodać cebulę I smażyć około 7 minut, aż cebula będzie miękka. Dodać czosnek i paprykę, zamieszać i smażyć 1 minutę.

Dodać bakłażana, pomidory, tymianek i bazylię, doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu 15 minut pod przykryciem.

Dodać cukinię (i fasolę), wymieszać i gotować pod przykryciem kolejne 10 do 15 minut lub aż cukinia będzie miękka.

Dodać sól i pieprz. Posypać natką przed podaniem.

4 duże porcje

Kaloryczność dla 1 porcji ratatouille

Ratatouille - kalroyczność

Kaloryczność dla 1 zestawu (1 porcja ratatouille, około 60-65 g bagietki, 1 gruszka, ⅛ tabliczki gorzkiej czekolady)

  Zestaw z ratatouille - kaloryczność

“Vegan Lunch Box around the World” Jennifer McCann

Kontynuacja “Vegan Lunch Box” skupiająca się, jak wskazuje tytuł „Vegan lunch box around the world: 125 easy, international lunches kids and grown-ups will love!” (Da Capo Press, 2009), na kuchniach różnych narodów i regionów.

Vegan lunchbox around the world

Na 263 stronach znajdziemy przepisy, tak jak w pierwszej książce “Vegan Lunch Box” podzielone na dwie części. Część pierwsza składa się z propozycji menu lunchboxowych pogrupowanych względem pochodzenia – są menu azjatyckie, w  tym chińskie, koreańskie, indonezyjskie, jednak menu japońskie zostało wydzielone do oddzielnego rozdziału,  amerykańskie (chodzi o USA i różne regiony i stany), afrykańskie czy australijskie. Można powiedzieć, że wszystkie rejony świata otrzymały swoją reprezentację w książce, oczywiście z naszej perspektywy brakuje przepisów polskich – w rozdziale poświęconym kuchni środkowej i wschodniej Europy jest menu węgierskie i rosyjskie, natomiast gołąbki są uwzględnione w menu niemieckim. No cóż, pewnie z amerykańskiej perspektywy tak to wygląda. Autorka jednak stawia sprawę jasno w krótkiej deklaracji dotyczącej przepisów – pomimo starań zachowania jak najbardziej tradycyjnego ducha dokonała nieco zmian, by smak i składniki przepisów były bardziej zachodnie, kilka stworzyła sama inspirując się kuchnią danego regionu. Proponowane menu są ciekawe i oczywiście nadają się nie tylko na lunch, ale i normalny obiad.

Przepisy, podzielone w tradycyjny sposób na rozdziały dotyczące przystawek i przekąsek, sałatek, zup etc., umieszczone są w części drugiej książki i nic nie stoi na przeszkodzie, by wykorzystać je przy innych okazjach. Nietypowy jest rozdział o przybraniach – nie jest to  typowy element drugiego śniadania do pracy, ale często występuje w japońskich pudełkach bento. Na pewno nie tylko poprawiają one estetykę lunch boxa, ale i poprawiają humor w pracy lub szkole. W rozdziale tym opisano sposoby przygotowania różyczek z rzodkiewki, ośmiornic z selera naciowego, kwiatków z papryczek chili, ogórka, marchewki i białej rzepy. Dla mnie była to lektura bardzo interesująca, jednak w tej książce jak i poprzedniej jest kilka wad – podstawową jest wykorzystanie zbyt wielu gotowych produktów („mięsa” i ‘sery” wegańskie) i produktów charakterystycznych tylko dla amerykańskiego rynku, choć w mniejszej ilości niż w części pierwszej, drugą ilość tłuszczu (sporo, choć znam polskie książki, w których jest go dodawanego znacznie więcej) a trzecią niewiele zdjęć (to postęp w porównaniu do poprzedniej książki). Plusem na pewno jest zachowanie tej samej szaty graficznej i sposobu opisu przygotowania potraw (zachęcam do obejrzenia wnętrza książki na amazonie). Mimo to książka jest bardzo inspirująca, dobrze przygotowana (nie ma problemu z niezgadzającymi się proporcjami lub zapomnianymi składnikami) i pomaga w planowaniu posiłków do pracy, szkoły ale też tych domowych.

Ja przygotowałam pięć lunchboxów – francuski, izraelski, kanadyjski oraz jeden japoński i jeden z USA. Byłam bardziej niż zadowolona, jednak z kilku względów dokonałam pewnych zmian, mam jednak wrażenie, że nie straciłam ducha danych lunchboxów.

Linki:

Blog Jennifer McCann „Vegan Lunch Box”

Strona książek z serii „Vegan Lunch Box”

Blog Jennifer McCann z przepisami „Shmooed Food”

 

Vegan Lunch Box: aloo samosy z raitą ogórkową, zupa soczewicowo-marchewkowa

Ostatnio propozycja z „Vegan Lunch Box”, tym razem to „Indyjska przygoda” z rozdziału Lunch Box Adventure (s. 47). To dobry łącznik z kolejnymi wpisami dotyczącymi drugiej części „Vegan Lunch Box” czyli „Vegan Lunch Box around the World”, która jak wskazuje tytuł, zawiera propozycje inspirowane kuchniami z różnych stron świata. W oryginale zestaw ten składa się z:

  • aloo samosów (ziemniaczanych)
  • zupy z massur dal i marchewki
  • ogórkowej raity
  • cząstek świeżego mango i mandarynki z puszki.

Ja dokonałam kilku niewielkich zmian. Ze względu na (nie ma co tego nazywać inaczej) lenistwo oryginalne nadzienie ziemniaczane samosów zdecydowałam się owinąć w ciasto francuskie, przepis na raitę uprościłam i w efekcie zawierała tylko ogórka, jogurt naturalny (Joya zamiast tofu jedwabistego i śmietanki sojowej) sól i suszony koperek (zamiast asofetidy i gorczycy) a owoce zamieniłam na nektarynkę. Odchudziłam też nieco zupę, zmniejszając jak zwykle ilość tłuszczu a także dodałam od siebie sos mango (w końcu ten owoc musiał się gdzieś znaleźć), pasujący idealnie do samosów.

Samosy z ziemniakami, zupa z soczewicy i marchewki

Aloo samosas (samosy z ziemniakami i groszkiem)

Przepis w książce (Aloo samosas s.143) wykorzystuje coś w rodzaju kruchego ciasta, ja zdecydowałam się na użycie dwóch płatów ciasta francuskiego, ponieważ jestem dość sceptycznie nastawiona do kuchni indyjskiej nie czuję się z tą zamianą źle. Przepis na nadzienie znalazłam także opublikowany w Internecie.

  • 700 g ziemniaków, obranych i pokrojonych w grubą kostkę
  • ¾ szklanki mrożonego groszku
  • ½ łyżeczki mielonego kminu
  • ½ łyżeczki kurkumy
  • ¼ łyżeczki cayenne lub ostrej papryki
  • ½ łyżeczki soli
  • pieprz
  • 1 Łyżka posiekanej kolendry
  • 2 opakowania ciasta francuskiego podzielone na 12 kwadratowych (prostokątnych) porcji

Ugotować ziemniaki, gdy ziemniaki będą już dość miękkie dodać groszek. Warzywa odcedzić, wymieszać z pozostałymi składnikami i ostudzić.

Nadzienie podzielić na porcje. Nadzienie nakładać na kwadrat z ciasta francuskiego i formować i złożyć ciasto tak by powstał trójkąt.

Piec w piekarniku nagrzanym do 200° około 20 minut.

12 trójkątów

Zupa soczewicowo-marchewkowa

Ta zupa naprawdę jest smaczna i kremowa. Nie znalazłam przepisu w Internecie, w książce na stronie 118 (Massur Dal and Carrot Soup).

  • 1 łyżeczka oleju roślinnego
  • ½ średniej cebuli, posiekanej
  • 1 ząbek czosnku, posiekany
  • ½ łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżeczka zmielonego kminu
  • ⅛ łyżeczki ostrej papryki
  • 1 szklanka czerwonej soczewic
  • 2 szklanki obranej i pokrojonej w średnią kostkę marchewki (1-2 średnie sztuki)
  • 4 szklanki wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 szklanka mleczka kokosowego light
  • 1 Łyżka soku z cytryny lub limonki

Na rozgrzanym oleju smażyć cebulę około 5 minut, często mieszając. Dodać czosnek i przyprawy, smażyć kolejną minutę ciągle mieszając.

Dodać soczewicę, marchewkę i wodę. Doprowadzić do wrzenia pod przykryciem a następnie zmniejszyć temperaturę i gotować pod przykryciem, aż marchewka będzie miękka a soczewica rozgotowana (około 30 minut).

Zupę zmiksować, dodać mleczko kokosowe i sól, lekko całość podgrzać (10 minut).

Dodawać sok z cytryny przed samym podaniem.

6 porcji

Jeżeli chodzi o kaloryczność, to niestety ciasto francuskie jest tutaj winne. Można je ominąć i zjeść sam farsz bez ciasta oszczędzając 400 kalorii. Albo zdecydować się tylko na 1 samosę (wtedy jest ich o 200 mniej).

Samosy i zupa z soczewicy - kaloryczność

Wolna Sobota: pudełka, bento, lunchboxy

Wolna Sobota

Na facebooku dostaję dużo pytań na temat pudełek, czy też lunchboxów, w których prezentuję (to oczywiste!) zestawy lunchowe. Na zdjęciu poniżej cała moja kolekcja, ale wiem że w najmniejszym stopniu nie wyczerpuje to tematu lunchboxów a ja w żadnym razie nie jestem ekspertką w tej tematyce (inna historia by była gdyby chodziło o zespoły fauny glebowej).

Pudełka, bento, lunchbox

To moje najładniejsze pudełko-bento – biała błyszcząca powierzchnia ozdobiona grafiką z cebulą, przekrojem korzenia lotosu, ziarnami sezamu i chili (chciałabym aby te produkty kiedyś w tym pudełeczku się znalazło). Wymiary po złożeniu to 14,5 cm x 7,5 cm i 7 cm wysokości. Po rozłożeniu do wykorzystania są dwa pojemniki, górny ze szczelną plastikową pokrywką oraz dolny, który nakrywany jest górnym pojemnikiem, nie jest więc zbyt szczelny. Pudełko przyleciało do mnie jako prezent ślubny z Japonii (Marta! <3). Pomimo całej wspaniałości tego pudełeczka, czasami wydaje mi się, że jest nieco za małe na moje potrzeby.

Białe pudełko bento

Drugie japońskie pudełko (z tego samego prezentu ślubnego, Marta <3 <3 x 1000) z zewnątrz wygląda jak wykonane z ciemnego drewna, z delikatnymi złotymi ozdobami w rogach. To pudełko dla odmiany jest naprawdę duże, w najszerszych miejscach (ma kształt prostokąta z zaokrąglonymi rogami) ma 17 cm na 11 cm przy 7 cm wysokości (może to jakiś bento-standard). Tak samo jak w przypadku białego pojemniczka ten składa się z dwóch części, górna część zamykana jest szczelną pokrywką. Dodatkowo górny pojemnik wyposażony jest we wkładkę separator. Wadą tego pudełka, jak i białego, jest delikatność materiału, z którego pudełka są wykonane. Bardzo łatwo zarysować dno, zdecydowanie nie są one przystosowane do wyjadania z nich widelcem.

Brązowe pudełko bento

Zestaw pojemników w torbie termicznej także japoński zestaw, który także dostałam w prezencie ślubnym (drugi, identyczny dostał mój Mąż, dzięki Dominika!!!), ale ten zestaw został kupiony w Warszawie w Muji. Jest wspaniały (zresztą jak 99% asortymentu w Muji)! Torba termiczna ma wymiary 20 cm x 11 xm (w najszerszym miejscu) x 10 cm. W środku wyposażona jest w kieszonkę idealną do przechowywania sztućców lub saszetek z przyprawami lub sosami. Największy pojemnik jest mini-termosem z metalową obudową, wielkość „użytkowa” tego pojemnika to około 230 ml (średnica ok. 8,5 cm x 5 cm). Dwa mniejsze pojemniki mają pojemność ok. 150 ml (średnica ok. 7,5 cm x 3 cm). Wszystkie pojemniki mają szczelne pokrywki dzięki gumowym uszczelkom. Najważniejszą kwestią jest to, czy pojemnik-termos trzyma temperaturę jedzenia – niestety tak sobie. Stosuję co prawda kilka trików przeczytanych właśnie w „Vegan Lunch Box” jak wlewanie na 10 minut przed zapakowaniem pojemnika do pracy wrzącej wody do termosu (do metalowej obudowy i pojemnika oddzielnie) czy pakowanie gorącego jedzenia, jednak po około 4-6 godzinach jedzenie jest tylko nieco cieplejsze niż temperatura pokojowa.

Pudełko termiczne Muji

To mój największy pojemnik (23 cm x 15 cm x 5,5cm) firmy Lock & Lock (model HLE7500) kupiony w Tk Maxx (nie pamiętam dokładnej ceny, około 25 zł). Łączna pojemność pojemnika to 965 ml, podzielona na 3 kompartmenty o pojemnościach 620 ml, 2000 ml i 145 ml. Wadą jest rozmiar oraz pojemność poszczególnych pojemników.

Pudełko śniadaniowe Lock&Lock

Przepiękny różowy pojemnik (mam jeszcze taki niebieski i razem tworzą zgrany duet idealny na duży lunch) firmy AM/63 kupiony w hipermarkecie E. Leclerc (koszt około 10 zł). Pojemnik o wymiarach 17 cm x 11 cm x 4 cm jest podzielony na dwie równe części. Dla mnie ten pojemnik jest nieco za mały ale większą wadą jest jego zamknięcie – w dolnej części pudełka są klipsy zapinane na pokrywce. Z doświadczenia wiem, że tego typu mechanizmy dość szybko się psują. Natomiast pojemnik jest dość szczelny (ma gumową uszczelkę).

Pudełko śniadaniowe Am/63

Poniżej mój pierwszy „lunchboxowy” pojemnik i niestety, widać po nim najlepiej, że mechanizm zatrzaskowy dość łatwo ulega uszkodzeniu. Sam pojemnik marki Tesco ma wymiary 20 cm x 13,5 x 5 cm (pojemność 1,1 l), w środku ma dwa wyjmowane kompartmenty, z czego jeden podzielony jest na dwie części. Pomimo uszkodzenia pokrywki nadal widzę kilka zastosowań dla tego pojemnika jak na przykład przechowywanie resztek z obiadu, niestety absolutnie nie da się już w nim nic transportować.

Pudełko śniadaniowe Tesco

A Wy z jakich korzystacie pudełek? Ja często wykorzystuję też „zwykłe” pojemniki plastikowe, termiczne kubki oraz mini-słoiczki (kluczowe do transportowania sosów i dressingów).

Vegan Lunch Box: paluszki „rybne” z tofu z frytkami

Kolejny zestaw z książki „Vegan Lunch Box”. Tym razem wybrałam propozycję z rozdziału Rise & Shine (zestaw numer 7, s. 22) – w zamyśle autorki książki, w rozdziale tym zamieszczono propozycje do przygotowania rano, w dni, w które ma się rano nieco więcej czasu, jednak realnie szacując ilość niezbędnego czasu najlepiej wszystko przygotować dzień wcześniej. Taki zestaw dobrze się sprawdzi także na domowy obiad. Oryginalny zestaw obejmuje:

  • paluszki „rybne” z tofu
  • tatter tots (mrożone, smażone w głębokim tłuszczu piure ziemniaczane)
  • sos koktajlowy lub ketchup
  • brokuły gotowane na parze
  • cząstki grejpfruta.

Główna zmiana to zamiana tatter tots na frytki – też mrożone, też z ziemniaków i można je upiec w piekarniku jednocześnie z paluszkami z tofu. Sos koktajlowy przygotowałam mieszając ½ szklanki majonezu sojowo-makaronowego (to mój sprawdzony przepis, więc często go przygotowuję) z 3 łyżkami ketchupu i posiekanymi korniszonami (8 sztuk). Obecność wyłuskanych z białych osłonek cząstek grejpfruta nie powinna dziwić to lunch box przyjazny dla dzieci.

Paluszki "rybne" z tofu z frytkami

Paluszki „rybne” z tofu

Same paluszki z tofu (Tofu Fish Sticks, s. 182) są naprawdę smaczne i na gorąco i na zimno. Wymienione w oryginale, jako składnik panierki granulki glonów zamieniłam na zmielone 2 arkusze nori. Po wykorzystaniu całego tofu pozostało mi nadal dużo panierki (około 40%), zdecydowałam się na jej zamrożenie i wykorzystałam w innym czasie. Innym rozwiązaniem jest dodanie około 200 gramów tofu. Przepis na paluszki „rybne” z tofu dostępny jest także w Internecie, w serwisie chow.com.

  • Sypkie składniki:
    • ⅔ szklanki mąki kukurydzianej (żółtej, drobno mielonej)
    • ⅔ szklanki płatków migdałowych
    • 2 łyżeczki suszonej papryki
    • 2 zmiksowane na proszek arkusze nori
    • 2 łyżeczki soli
    • ½ łyżeczka suszonej cebuli
    • ¼ łyżeczki suszonego koperku
    • pieprz
  • ⅔ szklanki niesłodzonego mleka sojowego
  • 450 gramów tofu, odsączonego
  • 1 Łyżka oliwy
  • 1 cytryna do podania, pokrojona na cząstki

Piekarnik rozgrzać do 200° C.

Blachę do pieczenia wyłożyć papierem posmarowanym 1 łyżeczką oliwy.

W czasie, gdy piekarnik będzie się nagrzewał wymieszać wszystkie sypkie składniki i zmielić je w robocie kuchennym. Mieszanina powinna przypominać grubo mieloną mąkę. Mieszaninę przełożyć do szerokiego naczynia.

W drugim płaskim, ale wystarczająco głębokim, naczyniu przygotować mleko sojowe.

Tofu pokroić na plastry, przypominające paluszki rybne.

Plastry tofu zanurzać w mleku sojowym a następnie obtaczać w mieszaninie suchych składników. Przygotowane paluszki kłaść na blasze do pieczenia. Po przygotowaniu i przełożeniu na blachę wszystkich paluszków, spryskać lub posmarować je 2 łyżeczkami oliwy.

Piec w piekarniku nagrzanym do 200° C przez 15 minut, po czym paluszki przewrócić na drugą stronę i piec kolejne 15 minut.

Podawać z cząstkami cytryny.

4 porcje

Kaloryczność policzona dla takich proporcji składników panierki jak w przepisie, 100 g frytek i 100 g brokuła w porcji. Jest to wartość przybliżona dla majonezu, wybrałam gotowe wartości dla majonezu zrobionego z tofu i podejrzewam, że zawierającego znacznie więcej tłuszczu niż ten, którego używam, ale majonez tak czy inaczej nie jest zbyt zdrowy.

Paluszki z tofu i frytki - kaloryczność