Meksykańska tofucznica

Przepis pod rozwagę w sobotni poranek po zbyt udanym piątkowym wieczorze (albo piątkowej nocy). Tofu jest bogate w białko, chipsy kukurydziane w węglowodany a pikantny pomidorowy smak spaja całość tej meksykańskiej tofucznicy a całość to tylko 4 składniki i kilka ruchów ręką, wliczając w to uruchomienie mikrofalówki (Morning in Mexico Scramble, s. 27, PETA’s Vegan College Cookbook, przepis dostępny tutaj). Oczywiście miałam wieczny dylemat czy salsa w tym przypadku oznacza posiekane świeże warzywa (salsa fresca) czy pomidorowy sos ze słoika. Ale raczej o to drugie ;).To był pierwszy raz kiedy przygotowałam tofucznicę w mikrofali i prawdopodobnie ostatni, chociaż kto wie? Może podczas kosmicznej misji mogłabym po coś takiego sięgnąć? Ale czy na ISS są mikrofalówki w ogóle?

Meksykanska tofucznica

  • 450 g tofu (2,5 opakowania tofu Polsoi), rozgniecionego widelcem
  • 3 szklanki chipsów z tortilli (naturalnych lub solonych), pokruszonych
  • 1 łyżeczka suszonej cebuli
  • 2 szklanki sosu salsa

Tofu mikrofalować 4 minuty na wysokiej mocy. Dodać chipsy i suszoną cebulę, dobrze wymieszać i mikrofalować kolejne 2 minuty.

Dodać salsę, dobrze wymieszać i podgrzewać jeszcze 1 minutę.

3 porcje

a tofucznica - kaloryczność

 

Reklamy

Zupa z zielonego groszku

W zeszłym tygodniu zamieściłam recenzję książki „PETA’s Vegan College Cookbook”, w tym tygodniu pora na przedstawienie efektu zmierzenia się z zamieszczonymi w niej przepisami.

Na pierwszy ogień poszła zupa z zielonego groszku (Peace Raally Pea Soup, s. 126, przepis dostępny także w Internecie). Dokonałam dwóch zasadniczych (?) zmian – nie przygotowałam jej w mikrofali tylko garnku a zamiast kwaśnej wegan-śmietanki dodałam jogurt sojowy (naturalny, nie słodzony!). W oryginalnej wersji groszek gotuje się z wodą (taka ilość by go przykryła) w mikrofali przez 1 minutę a następnie miksuje z dodatkiem 1 szklanki bulionu. Zupa jest dość smaczna, wiadomo – szału nie ma, ale całość gotowa jest w mniej niż 10 minut a zupa ma wspaniały kolor.

Zupa z zielonego groszku

  • 1 opakowanie mrożonego groszku (ok 400 gramów)
  • 2 szklanki bulionu warzywnego
  • szczypta soli
  • szczypta pieprzu
  • szczypta cukru
  • ¼ szklanki kwaśnego śmietanki roślinnej (jogurtu sojowego)

Groszek zalać bulionem w garnku i doprowadzić do wrzenia. Gotować około 3 minut. Dodać przyprawy i całość zmiksować na gładką masę.

Podawać z „mazem” soj-jogurtu lub śmietanki.

2 porcje

Zupa z zielonego groszku - kaloryczność

Vegan Lunchbox: kiełbaski w cieście i gotowane warzywa

Pierwsza propozycja z książki „Vegan Lunch Box”  to zestaw numer cztery z rozdziału „Quick and easy” (s. 7).

W oryginale kiełbaski zapiekane są w cieście podobnym do kruchego, ale zrobienie ciasta wykracza, przynajmniej w moim rozumieniu, poza terminy proste i szybkie, dlatego zdecydowałam się na wykorzystanie gotowego ciasta francuskiego. Paradoksalnie większość gotowych ciast francuskich dostępnych w sklepach jest wegańska, trzeba dokładnie czytać skład czy nie ukrywają się w nim jakieś mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, ale generalnie zasada jest taka – im ciasto tańsze tym większa szansa na wegańskość. Bez trudu można znaleźć takie ciasto w Tesco, Lidlu czy Biedronce. W tej kwestii bardzo polecam bloga Wegańskie Pyszności, gdzie autorzy gromadzą wegańskie produkty dostępne w popularnych sieciach handlowych. Osoby, które chcą pozostać wierne oryginałowi polecam przepis na kiełbaski w cieście z „Vegan Lunch Box” zamieszczony w serwisie chow.com. Ja na 4 kiełbaski zużyłam około połowy ciasta z opakowania 275 gramowego. Użyłam kiełbasek Polsoi, ale z pewnością każde parówki lub kiełbaski roślinne będą sprawdzały się tak samo.

Może zjadanie mrożonych warzyw, kiedy jest jeszcze sezon na surowe wydawać się nie najlepszym pomysłem, ale jeżeli ma być szybko i prosto to w ten sposób odpadają obowiązki związane z obieraniem i krojeniem.  Autorka zestawu zostawia dowolność ketchup lub musztarda, ale po co się ograniczać kiedy można użyć obydwu? Albo żeby było jeszcze łatwiej i szybciej gotowej musztardowo-ketchupowej mieszanki? To oczywiście kwestia indywidualnych upodobań. Jako ciasteczka wybrałam Oreo. Przez pewien czas w Polsce była dostępna wersja z serwatką, co jest o tyle dziwne, że w USA Oreo są dostępne tylko w wersji wegańskiej. Na szczęście od jakiegoś czasu do Polski też trafiają bezmleczne Oreo i można zjadać słodycze wypełnione syropem glukozowo-fruktozowym i innymi wegańskimi ale zupełnie niezdrowymi składnikami.

Vegan Lunchbox - kiełbaski w cieście

Co znalazło się w moim lunchboxie:

  • 2 kiełbaski  sojowe w cieście francuskim
  • 1 Łyżka ketchupu i 1 Łyżka musztardy
  • 100 g ugotowanych mrożonych warzyw (mieszanka marchewki, brokuła i kalafiora)
  • kiwi
  • 2 oreo
  • 250 ml mleka sojowego czekoladowego

Porcja naprawdę jest duża i taki lunch raczej sugeruje, że po powrocie do domu co najwyżej sałatka zostaje na liści „do zjedzenia”, tak jak napisałam wczoraj dominują półprodukty i  produkty wysokoprzetworzone. Jednak wydaje mi się, że jeżeli nie ma się czasu na pieczenie własnego chleba na zakwasie i suszenie pomidorów z własnego ogródka w słońcu Toskanii a tak naprawdę nigdy się nie ma czasu na cokolwiek (czyli jak 99% populacji) to jest to rozwiązanie kompromisowe, lepsze niż poszukiwanie baru z falaflami czy rzucanie się na niewegańskie batony w akcie głodowej desperacji. Policzyłam kaloryczność dla tego zestawu, jednak są to dane przybliżone, bo w bazie, z której korzystam (amerykańskie nutrition data) nie ma danych dotyczących polskich produktów, więc musiałam wybrać „generyczne” bezmięsne kiełbaski, niemniej jednak dane porażają, tym lunchem można się objeść i przejeść. Dobra wiadomość – taki zestaw dzięki kiwi to blisko 200% dziennego zapotrzebowania na witaminę C. Opcja z jedną kiełbaską w zestawie jest nie tylko mniej kaloryczna o około 30%, w takim przypadku 1 opakowanie kiełbasek starcza na 4 lunchboxy.

Kaloryczność - duży zestaw

Kaloryczność – duży zestaw

Kaloryczność - mały zestaw

Kaloryczność – mały zestaw

A tak wygląda lunchbox z kiełbaskami/parówkami w cieście na blogu „Vegan Lunch Box” (wpis z 2005 roku, bardzo archiwalny dziś już).

 

Pureè Phoebe z białej fasoli na ciepło z focaccią

To już ostatni przepis, a właściwie dwa zupełnie niezależne przepisy, ale bardzo do siebie pasujące, z książki „Warzywny rock and roll”. Tak jak napisałam w pierwszym poście poświęconym tej książce –wiele rzeczy w zakresie dietetyki (co potwierdza też Evidence Based Medicine) się zmieniło i postaram się w tym tygodniu dodać małą erratę dotyczącą komentarzy dietetyka dodanych w polskim tłumaczeniu a tymczasem wpis z chyba najbardziej popularnym (i nie będę ukrywała, że jednym z najprostszych do przygotowania) przepisów z tej książki. To właśnie ten przepis zwrócił moją uwagę na tą publikację. Mowa oczywiście o pureè z białej fasoli. A do tego domowa focaccia.

Pureè Phoebe z białej fasoli na ciepło z focaccią

Pureè Phoebe z białej fasoli na ciepło

Autorski przepis autorki książki (już pisałam, że większość przepisów to przedruki lub przepisy udostępnione przez kucharzy). Bardzo prosty do przygotowania i właściwie o każdej porze dnia – wystarczy gotowaną fasolę zamienić na fasolę z puszki (2 około 400 gramowe puszki) a świeży rozmaryn na suszony. Oryginalny przepis (Phoebe’s Warm White Bean Puree) dostępny na blogu Śmierć kanapkom, w książce na stronie 105.

  • ¼ szklanki wody
  • 1 ząbek czosnku, posiekany
  • 3 Łyżki oliwy z oliwek
  • ½ łyżeczki posiekanych świeżych (albo suszonych) liści rozmarynu
  • 4 szklanki gotowanej fasoli
  • sól
  • pieprz

Zagotować wodę z oliwą, rozmarynem i czosnkiem, dodać fasolę. Gotować, często mieszając, dopóki całość nie będzie gorąca.

Widelcem lub w robocie kuchennym ugnieść fasolę na puree, doprawić solą i pieprzem

8 porcji

Puree z fasoli na ciepło - kalorycznść

Focaccia

Przepis Brendana Walsha (s. 88), wówczas szefa kuchni restauracji Elms Restaurant and Tavern (obecnie funkcjonuje pod nazwą Brendan’s at the Elms).  Mogę jedynie napisać, że ominęłam nasiona kopru włoskiego, bo ich smak kojarzy mi się ze smakiem syropu przeciwkaszlowego, i oczywiście zmniejszyłam ilość oliwy z 6 do 4 łyżek, ale tak naprawdę do ciasta dodałam niezmienioną ilość (2 łyżki) pozostała ilość miała służyć do smarowania miski i ciasta.

  • 2 ½ łyżeczki suszonych drożdży
  • 1 szklanka wody
  • 4 Łyżki oliwy z oliwek
  • 3 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 cebula pokrojona w plastry
  • sól gruboziarnista

Drożdże rozpuścić w 1 szklance wody (45°C), dodać 2 Łyżki lekko podgrzanej oliwy i dobrze wymieszać.

W robocie kuchennym lub dużej misce wymieszać mąkę z solą.

Do mieszaniny dodawać wolno rozpuszczone drożdże. Wyrabiać aż uformuje się kula a ciasto stanie się gładkie ciasto.

Ciasto przełożyć do nasmarowanej oliwy miską (½ Łyżki), przykryć folią spożywczą posmarowaną oliwą (½ Łyżki) i odstawić do wyrośnięcia na 2 godziny.

Po tym czasie ponownie ciasto wyrobić i odstawić do wyrośnięcia do lodówki na 8 godzin lub na noc.

Wysmarować oliwą (½ Łyżki) blachę do pieczenia, rozprowadzić na niej delikatnie ciasto i odstawić pod przykryciem na 1 godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie ciasto delikatnie pougniatać palcami.

Rozgrzać piekarnik do 200°C. Ciasto posmarować oliwą (½ Łyżki), rozłożyć na wierzchu cebulę i posypać ewentualnie gruboziarnistą solą.

Piec 50-60 minut.

8 porcji

Focaccia - kaloryczność

Zupa selerowa

Zupa krem, raczej na chłodniejsze dni, ale chyba właśnie przeżywamy lekkie ochłodzenie (dla mnie to temperatura optymalna do życia, więc nie narzekam) i można coś ugotować nie ryzykując udaru cieplnego, a młode warzywa do tego jeszcze bardziej zachęcają. Ale ta zupa jest uniwersalna, w zimie doskonale sprawdzą się te zimowe. Ideał ;).

Przepis pochodzi z książki Przemytnicy na wakacjach” (strona 163) Moniki Mrozowskiej i Macieja Szaciłło i podobno pochodzi z Południowego Tyrolu. Już pisałam, że Południowy Tyrol to mała Austria, to jest przepis na austriacką Zellersuppe (a po niemiecku Selleriesuppe), wzbogacony o kilka podbijających smak składników. Cudownie! Trzeba przyznać, że warzywa korzeniowe są w tamtym regionie bardzo popularne, najlepszym dowodem był w ostatnim numerze magazynu Smak wywiad z szefem kuchni dwugwiazdkowej restauracji St. Hubertus Norbertem Niderkoflerem. W zimie i na przednówku wszystkie bulwy (topinambur, selery a nawet chorogi) to podstawa diety mieszkańców ale też i podstawa eleganckiego menu.

Zupa selerowa

W samym przepisie dokonałam dwóch zmian – zmniejszyłam ilość tłuszczu z 3 łyżek oliwy i 5 łyżek masła do 1 łyżeczki oliwy i oczywiście zastąpiłam śmietanę śmietanką sojową.

  • 1 łyżeczka oliwy
  • 2 średnie białe cebule, pokrojone w drobną kostkę
  • 150 g selera korzeniowego, obranego i startego na tarce
  • 1 mały por, drobno pokrojony
  • 400 g ziemniaków, obranych i pokrojonych w kostkę
  • 1 mała marchewka, obrana i pokrojona w kostkę
  • 4 szklanki wody lub bulionu
  • 2 Łyżki sosu sojowego
  • 2 szczypty gałki muszkatołowej
  • 100 ml śmietanki sojowej
  • sól i pieprz
  • posiekany koperek

Na rozgrzanej oliwie smażyć cebulę przez 5 minut, dodać selera i pora. Garnek przykryć i dusić kolejne 5 minut, co jakiś czas mieszając. Dodać ziemniaki i marchewkę oraz wodę. Przykryć i doprowadzić do wrzenia, następnie zmniejszyć temperaturę i gotować 20-30 minut, aż warzywa będą miękkie. Dodać sos sojowy, gałkę, śmietankę, sól i pieprz.

Zupę zmiksować na krem. Podawać posypaną koperkiem.

4 porcje

Zupa selerowa - kaloryczność

Trio serków z nerkowców

Bardzo prosty przepis na twarożek z namoczonych nerkowców z książki Kuchnia wegetariańska” Nicoli Graimes. Autorka sugeruje robienie z części masy orzechowej kulek oraz wałeczków. Jak ktoś ma czas to zachęca, ja z braku cierpliwości po prostu wymieszałam dodatki i podałam na krakersach z macy. Kupiłam je przypadkiem w Marks&Spencer, sądząc że są to zwykłe krakersy, okazało się, że to mini-mace (i tak poznałam czym są water-biscuits). Co więcej, takich samych maco-krakersików dopatrzyłam się w książce, więc może to nie był przypadek?

W książce przepis na stronie 23 (rozdział „Na surowo”), ja podaję za google books (Trio of cashew nut cheeses). Z tego co wiem, to jednak nerkowce nie są raw ze względu na sposób obróbki orzecha, ale zdecydowanie nic tutaj się nie gotuje.

Trio serków z nekowców

  • 300 g nerkowców
  • 3 i ¾ szklanki wody
  • ½ łyżeczki soli
  • pieprz
  • 1 ząbek czosnku, rozgnieciony
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • szczypta mielonej wędzonej papryki
  • 5 łyżek wyłuskanych pistacji, posiekanych
  • 5 łyżek posiekanych świeżych ziół
  • krakersy do podania

Nerkowce zalać ciepłą wodą (3 szklanki) i odstawić na co najmniej 2 godzin. Następnie nerkowce odcedzić i zmielić w robocie lub blenderze z dodatkiem ¾ szklanki wody. Dodać sól i pieprz.

Masę orzechową podzielić na 3 części.

Do jednej części dodać sok z cytryny, wędzoną paprykę i czosnek, całość dobrze wymieszać. Podawać w małej miseczce.

Z drugiej części serka formować kulki i obtaczać je w pistacjach.

Z trzeciej części uformować wałek i obtoczyć w ziołach.
Podawać z krakersami.

4 porcje

Ilość kalorii podana bez uwzględnienia krakersów.

Trio serków z nerkowców - kalorie

Linguine pieczone w papierze

Przepis pułapka! Jak widać na zdjęciu wcale nie linguine tylko trójkolorowe spaghetti a sam przepis nie istnieje w Internecie (Linguine baked in paper), naprawdę, ciężko w to uwierzyć. W książce „Kuchnia wegetariańska” jest na stronie 195, w rozdziale „Piecznie”. A na dodatek, przynajmniej moim zdaniem, to makaron z sosem jest lepszy przed pieczeniem. Mądrzejsza o to doświadczenie przygotowywałam ten sos kilka razy, chociaż już bardziej na oko z bardzo apetycznym rezultatem.
Oczywiście, uprzedzając pytania dodam że zmniejszyłam ilość oliwy 2 łyżki → 2 łyżeczki, wegańskie wina można kupić w Marks&Spencer, co prawda nie podejmuję się oceny czy są one dobrej jakości bo tematyka enologiczna jest mi zupełnie obca, zamiast chili dodałam ⅛ łyżeczki płatków suszonej papryki a parmezanu w ogóle nie uwzględniłam.

Linguine pieczone w papierze

  • 380 gramów makaronu
  • 2 łyżeczki oliwy
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 1 chili drobno posiekana albo ⅛ łyżeczki suszonych płatków chili
  • 200 ml białego, wytrawnego wina
  • 440 g pomidorków koktajlowych
  • 3 łyżki kaparów, odsączonych z zalewy
  • 3 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • sól i pieprz

Makaron przygotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedzić i zachować nieco płynu z gotowania.
Piekarnik rozgrzać do temperatury 180°C. Przygotować 4 arkusze papieru do pieczenia
W tym czasie na patelni rozgrzać oliwę, smażyć czosnek i chili 1 minutę, mieszając, dodać wino i doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień i gotować około 5 minut aż do odparowania ⅓ płynu. Dodać pomidory i kapary. Gotować, często mieszając, około 3 minut.
Do sosu dodać makaron, natkę, oraz w zależności od gęstości sosu wodę z gotowania a także sól i pieprz.
Makaron podzielić na 4 równe porcje, każdą wyłożyć na oddzielny arkusz papieru a następnie zawinąć, tak by makaron był szczelnie otulony papierowym papilotem.
Piec 15 minut.
4 porcje (ale całkiem duże)

lingpieczpapnd

Azjatycka zupa z makaronem

Azjatycka zupa z makaronem (Asian Noodle Soup, s. 70) z książki „Vegan on the Cheap” to takie niby phở. Niby, bo zdecydowanie prawdziwe phở jest mięsne a także nawet nie mięsne na pewno zawiera o wiele więcej składników (chociażby niesamowitą mieszankę przypraw z anyżem gwiaździstym). Niestety, dla mnie raczej stety, mięsnego phở nie jadłam, znam tylko wegetariańską wersję z Loving Hut. Ich phở jest wyborne. To nie smakowało bardzo podobnie, ale na pewno jest to zupa z azjatyckim rodowodem, makaronem, kawałkami niby-mięsa i świeżą zieleniną. I jest bardzo łatwe w przygotowaniu. Pysznie.

Żeby było tanio (i łatwiej) jak sama nazwa książki wskazuje, nie użyłam seitanu tylko podsmażonych na oleju sezamowym z dodatkiem przyprawy 5 smaków, po namoczeniu kotletów sojowych (tzw. tekturek).  Ostry sos na zdjęciu to tylko dekoracja,  nie wiem czy ktokolwiek by uwierzył, że go zjadłam.

Przepis dostępny jest na google books.

azzupmak

  • 225 gramów makaronu ryżowego, grube wstążko
  • ½ Łyżki oleju
  • 225 gramów obsmażonego seitanu albo przygotowanych kotletów sojowych pokrojonych w plastry o grubości 0,5 cm
  • 1 mała żółta cebula, pokrojona w 0,5 cm plasterki
  • 2 ząbki czosnku, posiekane
  • 2 łyżeczki startego świeżego imbiru
  • 2 Łyżki sosu hoisin
  • 2 Łyżki sosu sojowego
  • 5 szklanek bulionu warzywnego
  • 2 łyżki octu ryżowego lub soku z limonki
  • ½ łyżeczki ostrego sosu
  • 1 szklanka kiełków fasoli mung
  • 3 dymki, posiekane
  • ½ szklanki grubo posiekanej natki kolendry

Przygotować makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

W dużym garnku rozgrzać olej, dodać cebulę, przykryć i gotować około 5 minut. Dodać czosnek i imbir. Gotować 30 minut. Dodać bulion, sos hoisin i sos sojowy. Doprowadzić do wrzenia a następnie zmniejszyć ogień i gotować 15 minut. Dodać ocet ryżowy, makaron, seitan albo kotlety sojowe, ostry sos i podgrzewać 5 minut.

Po nałożeniu zupy posypać kiełkami fasoli, dymką i kolendrą. Podawać z ostrym sosem.

6 porcji

Wartości odżywcze nie uwzględniają dodatku seitanu lub tekstury sojowej.

azzupmaknd

Burrito z tofu i fasolą barbecue

Autorka książki „Vegan on the Cheap” przekonuje, że to tani i łatwy w przygotowaniu obiad. Co do pierwszego w polskich warunkach można mieć wątpliwości, drugie natomiast jest pewne. W pszenną tortillę zawinięte jest apetyczne smażone tofu i fasola z sosem barbecue.

Przepis w książce na stronie 146 (Barbecued Black Bean and Tofu Burritos), do znalezienia także w Internecie. Oczywiście zmniejszyłam ilość oleju 2 łyżki → 2 łyżeczki i nie użyłam dymu w płynie, dodałam soli wędzonej. Zmieniłam też czarną fasolę na czerwoną, bo taka była pod ręką. Jak widać zjadłam burrito z tradycyjnym koleżką kuchni tex-mex, czyli z Kolesławem. Muszę przyznać, że to spędzające niektórym sen z powiek spolszczenie kolsloła w pewnych momentach uważam za przeurocze. Kolesław to taki przyrodni brat Sorewicza. Zresztą, ten przepis to prawdziwa mina. Keczup czy keczap? Mniejsza z tym, to było naprawdę smaczne i gotowe w ciągu 15 minut. A może nawet w tym czasie zdążyłam już zjeść wszystko nawet?

burfasbarb

  • 2 łyżeczki oliwy do smażenia
  • 1 mała cebula, posiekana
  • 2 Łyżki ketchupu
  • 1 Łyżka melasy
  • 1 Łyżka musztardy Dijon
  • 2 Łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżeczka brązowego cukru
  • ½ łyżeczki dymu w płynie
  • sól i pieprz
  • 1 ½  szklanki /1 puszka czarnej albo czerwonej fasoli, przepłukanej i odcedzonej
  • 225 g twardego tofu, odsączonego I pokrojonego w 0.5 cm plastry
  • 4 pszenne tortilla

W niewielkim garnku rozgrzać 1 łyżeczkę oleju. Dodać cebulę, przykryć I gotować aż będzie miękka. Dodać ketchup, melasę, musztardę, 1 łyżkę sosu sojowego, cukier, fasolę oraz sól i pieprz. Gotować, co jakiś czas mieszając, aż fasola będzie gorąca.

Na czystej patelni rozgrzać 1 łyżeczkę oleju i smażyć tofu, aż stanie się złocistobrązowe, co jakiś czas przekręcając plastry. Tofu doprawić 1 łyżką sosu sojowego, solą i pieprzem.

Podgrzać tortille.

Na tortille wykładać tofu, na tofu wyłożyć fasolę. Zawijać I podawać z surówką i chipsami z tortilli.

4 porcje

burfasbarbnd

Błyskawiczna zupa z pomidorów i ciecierzycy

Ależ ten czas szybko mija! Prawie dwa miesiące bez nowego wpisu! Na szczęście spotkanie wege-blogerów zorganizowane przez Puszka.pl (jeszcze raz wielkie dzięki!) zmotywowało mnie do zamieszczenia kolejnych wpisów (a zaległości sięgają listopada 2011…), jak i do przeniesienia (w końcu!) bloga na dobrze już znany adres wiecejyofu.wordpress.com. Choć to ostatnie jest dopiero w fazie początkowej (wręcz pre-prenatalnej).

Wybór przepisów na ten okres wydaje się oczywisty – muszą być proste, z ogólnie dostępnych składników (powiedzmy, że chodzi o hipermarket w dużym mieście jednak a nie GS). Odpowiedź jest prosta – „Vegan on the Cheap” Robin Robertson (Houghton Mifflin Harcourt, 2010). Oczywiście, dania, jak wskazuje nazwa, są tańsze, ale raczej na warunki amerykańskie. Nie ma jednak, co marudzić, autorka ma na koncie kilkanaście publikacji książkowych dotyczących diety roślinnej, więc wszystko jest przejrzyście opisane, smaki do siebie pasują, potrawy są łatwe i szybkie w wykonaniu a dania wychodzą smaczne. Nie ma to jak doświadczenie!

vegancheap

Na 241 stronach znajdują się przepisy na zupy i gulasze, sałatki, dania z makaronu, dania z patelni, dania zapiekane i z wolnowara (tak podobno nazywa się slow cooker po polsku), desery a także przepisy podstawowe, obejmujące receptury na tanie (tańsze), domowej roboty odpowiedniki sojowego majonezu, suszonych pomidorów czy bulionu warzywnego.

Czy tak książka ma jakieś minusy? Oczywiście, coś się znajdzie (jak zawsze). Przede wszystkim książka bazuje na amerykańskich standardach kuchennych. Jest, więc dużo tex-mex, zapiekanek i smażonych rzeczy. Jest mało warzyw (wiem, że w wegańskiej książce kucharskiej to może być paradoks, jednak w większości przypadków większość warzyw jest z puszki a mało jest świeżej zieleniny), dużo tłuszczu. Jednym to może odpowiadać, innym mniej. Ja na pewno jeszcze nie raz zajrzę do tej książki. Sporo przepisów można znaleźć w Internecie, także na google books.

Błyskawiczna zupa z pomidorów i ciecierzycy

Zupa (Almost-Instant Chickpea-Tomato Soup, s. 63) naprawdę jest błyskawiczna. I właściwie nie wymaga posiadania w domu żadnych świeżych produktów. Ale jest bardzo smaczna. I można ją przygotować błyskawicznie. Olbrzymi plus. Przepis można znaleźć w Internecie na blogu A healthier you. Jedna zmiana – zmniejszyłam ilość oleju 2 łyżki → ½ łyżeczki.

zupciepom

  • 1 puszka ciecierzycy, przepłukanej i odcedzonej
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 2 ząbki czosnku, zmażdżone
  • 1 łyżeczka mielonego kimnu
  • 2 Łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka oliwy
  • 1 szklanka niesłodzonego mleka roślinnego
  • sól
  • cayenne
  • 2 Łyżki posiekanej natki pietruszki lub kolendry

Zmiksować wszystkie składniki.

Zupę podgrzać. Podawać na ciepło lub zimno, posypaną natką.

4 porcje

zupciepomnd